Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na tropie Agathy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Na tropie Agathy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 28 sierpnia 2015

Agatha Christie "Pora przypływu"

Agatha Christie
"Pora przypływu"
258 stron
Gordon Cload jest wielbiony przez całą rodzinę, niekoniecznie ze względu na czarującą osobowość czy wyjątkową miłość. Powodem uwielbienia są pieniądze i to nie byle jakie, Gordon bowiem jest milionerem. Rodzina bliższa i trochę dalsza nie musi się o nic martwić, bo Cload we swej wspaniałomyślności zapewnia im wszystkim byt na wysokim poziomie. Sielanka trwałaby zapewne w najlepsze, gdyby starszemu panu amory nie przysłoniły świata i tak oto młodziutka Rosaleen staje się panią Cload. Sprawa staje się nieprzyjemna dla rodziny, gdy niespodziewanie Cload ginie, a jako jedyną spadkobierczynię fortuny pozostawia młodą żonkę. Cała rodzina, zawiedziona niebywale sporządzeniem nowego testamentu będzie teraz próbowała uszczknąć coś dla siebie.

Większych komplikacji dostarcza fakt istnienia brata Rosaleen - David Hunter sprawiający wrażenie absolutnego sterowania swoją siostrą i w efekcie trzymający rękę na pulsie i fortunie. Jak to u Agathy kolejni ludzie zaczynają ginąć i tylko Poirot może rozwiązać tajemnicę...

 

Jeśli ktoś lubi oko zawiesić na ruszających się kolorowych obrazach (bo ja to lubię bardzo) polecam film nakręcony na podstawie powyższej powieści będący jej bardzo swobodną przeróbką :).

Herkules Poirot i Kathy Cload
Chciwość czai się wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą pieniądze. Im ich więcej tym niegodziwości więcej. Dobrze, że Poirot stoi na straży.

piątek, 31 lipca 2015

Agatha Christie "Próba niewinności"

Agatha Christie
"Próba niewinności"
252 strony
Popełniono zbrodnię, znaleziono winnego, nie potwierdziło się jego alibi, wykonano wyrok, życie toczy się dalej. Inaczej sprawy się mają, gdy po jakimś już czasie - niestety za późno dla skazanego - zjawia się jego niepotwierdzone wcześniej alibi. Bo jeśli nie zabił posądzony o morderstwo, to musiał być to przecież ktoś zupełnie inny i najwyraźniej zbrodnia uszła mu na sucho.

Artur Carlgary zjawia się w posiadłości Argylel'ów z rewelacyjną wiadomością. Jest poszukiwanym alibi dla Jacko, posądzonego o zabójstwo matki. Świadek zjawił się z tak dużym opóźnieniem, ponieważ wyjechał z kraju na ekspedycję naukową i po powrocie przeczytał w starej gazecie, że jest pilnie poszukiwany. Zamiast szczęśliwego zakończenia informacja przynosi wielki niepokój całej rodzinie, wiadomo że Rachel Argyle została zamordowana przez kogoś z najbliższego otoczenia. Jeśli nie był to Jacko... ktoś inny się dobrze ukrywa.

Ponowne dochodzenie pokazuje, że każdy miał powód do pozbycia się despotycznej Rachel z życia. Jej dzieci - wszystkie adoptowane skrywały w sobie wiele żalu i pretensji. Na męża miała chrapkę jego sekretarka, a i mąż miał swoje za uszami. Trzeba na nowo odgrzebać rodzinny skandal i znaleźć rozwiązanie.



Filmowo niespodzianka, bo do fabuły wkręcono pannę Marple, która w książce nie występuje.

rodzina Argyle'ów
Marple trafia do rodziny na zaproszenie Gwendy, dawniej sekretarki Leo Arggyle'a, obecnie jego narzeczoną. W weekend ma się odbyć ich ślub, a Gwenda jako dawna wychowanka panny Marple pragnie z nią dzielić te chwile szczęścia. Choć fabułę zmieniono w stosunku do książkowej, końcowy motyw o osoba winna pozostają bez zmian.

Po raz kolejny Christie odmalowały świetny obraz psychologiczny, tym razem chodzi o zamordowaną Rachel. Kobieta, która nie mogła mieć własnych dzieci, stanęła dosłownie na głowie, aby zapewnić sobie dużą rodzinę. Dysponując fortuną stawia wszystkim warunki i chorobliwie kontroluje najbliższych. Zaślepiona swoimi uczuciami zdaje się nie dostrzegać potrzeb tych, którzy ją otaczają. Bolesne, niewątpliwie prawdziwe. Świetny kryminał z rodzinną tajemnicą w tle.

wtorek, 28 lipca 2015

Agatha Christie "Tajemnica Lorda Listerdale'a"

Agatha Christie
"Tajemnica Lorda
Listerdale'a"
246 stron
Znowu opowiadania (jęknęłam w duchu), ale Agatha to Agatha, jakoś to będzie... Sięgnęłam po zbiorek 12 krótkich historii i zwariowałam. Co za cudo! Takie niby w stylu Christie, ale jakoś lżejsze czasami, śmieszniejsze i odważniejsze.

Zbiór otwiera tytułowe opowiadanie, będące historią niezwykle atrakcyjnego pod względem cenowym wynajmu pięknego domu. Potem będziemy mogli trochę zabawić się w szpiegów i dublerów, jest i miejsce na szaleństwo za wygraną na loterii czy nietypowy koszyk z wiśniami. Jest też zabawna historia o niejakim Jamsie Bondzie i jego udziale w odzyskaniu skradzionego klejnotu Radży. Historie różne, niedługie i doprawdy fantastyczne do czytania.

"Love from a stranger"
1937 r.
reż. Rowland V. Lee
Co ciekawe, z opowiadań z tego zbioru powstało aż 6 różnych ekranizacji. Mnie udało się obejrzeć jedną z pierwszych, bo nakręconą w 1937 r. historię bazującą na opowiadaniu "Domek Pod Słowikami". Samo opowiadanie należy zdecydowanie do tych, co to krew w żyłach mrożą i zakończeniem wgniatają czytelnika w fotel. Ciekawa byłam jak tak stosunkowo niedługą historię reżyser zaadaptuje i nie zawiodłam się. Grozą powiało konkretnie i choć na potrzeby filmu dokonano drobniutkich zmian (żeby dodać więcej strachu widzowi) to całością byłam zachwycona.

Na pozostałe ekranizacje będę polowała, duża cześć z nich wchodzi w skład cyklu "Agatha Christie's Hour", którego póki co nie posiadam.

Christie  po raz kolejny udowodniła, że jest pisarką wszechstronną, nie trzyma się wyłącznie do znanych i utartych schematów, ale potrafi bawić się różnymi formami czym sprawia nie lada przyjemność czytelnikom.



Wyzwania: Pod hasłemGrunt to okładka.

wtorek, 30 czerwca 2015

Agatha Christie "Trzynaście zagadek"

Agatha Christie
"Trzynaście zagadek"
246 stron
Znowu trafiłam na zestaw opowiadań, tym razem z panną Marple w roli głównej. Choć każda z trzynastu przedstawionych historii jest niezależna, wszystkie opowiadania mają wspólny mianownik jakim jest przynależność do "Klubu Wtorkowych Spotkań".

Idea założenia owego klubu wzięła się z zamiłowania jej członków do rozwiązywania niewyjaśnionych lub dziwnych przypadków natury kryminalnej. Pierwsze takie spotkanie odbywa się w domu panny Marple i przez kolejne tygodnie 6 wyjątkowych opowieści zostaje przedstawionych przez poszczególnych gości zgromadzonych w gościnnych progach panny Jane.

Kolejne historie są wynikiem opowieści toczonych przy stole u Sir Henry'ego Clitheringa, który wcześniej u Marple gościł. Ostatnie opowiadanie ma miejsce w St. Mary Mead i to Marple prosi Clitheringa o pomoc w rozwiązaniu zagadki. Wszystkie opowiadania mają ze sobą wspólny mianownik - rozwiązania dostarcza nieoceniona w doskonałym obserwowaniu ludzkiej natury panna Marple.

Ten zbiorek nie jest rewelacyjny pod względem pisarstwa Christie, ale zdecydowanie zasługuje na uwagę każdego liczącego się fana pisarki. Jako smaczek  - na podstawie jednego z opowiadań "Błękitne geranium" nakręcono film pod tym samym tytułem:

George Pritchard, panna Marple, Hazel Instow, Mary Pritchard
Clue calęj historii to chorująca tak naprawdę na nerwy Mary Pritchard i okoliczności związane z jej zejściem z tego padołu. Film świetny, zważywszy że to zaledwie kilkunasto-stronnicowe opowiadanie.



Panna Marple daje cenną lekcję zgromadzonym u niej i na drugim przyjęciu gościom - błyskotliwość umysłu to absolutnie nie jest stan związany z wiekiem. Krzywdzące stwierdzenie, jakoby starsi ludzie skupieni tylko na swoich hobby nie byli w stanie myśleć logicznie obala i udowadnia, że jest najlepszym detektywem z wszystkich :).

Wyzwania: Pod hasłem.

piątek, 29 maja 2015

Agatha Christie "Karaibska tajemnica"

Agatha Christie
"Karaibska tajemnica"
224 strony
Panna Marple na urlopie! I to nie byle gdzie... ukochany bratanek Raymond zafundował swojej cioci wypoczynek na Karaibach - doskonałe warunki dla podreperowania zdrowia. Z tymże z Marple to jak z Poirotem, gdzie się nie pojawią tam istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że niebawem ktoś zostanie zamordowany...

Tym razem wszystko zaczęło się od śmierci sympatycznego choć mocno rozgadanego majora Palgrave. Jako przyczynę śmierci podano problemy z nadciśnieniem, a że major był już w latach posunięty dla ludzi nie było to zbyt duże zaskoczenie, choć niewątpliwe przykre. Ale Marple wyjaśnienia nie potraktowała poważnie, wieczór wcześniej bowiem major miał jej pokazać zdjęcie przedstawiające rzekomego zabójcę, który wymiarowi sprawiedliwości uciekł i to nie raz. Tuż przed obejrzeniem owego zabójcy major się dziwnie zmieszał i w efekcie zdjęcie schował. Stąd wyjaśnienie o naturalnych powodach śmierci nie pasuje pannie Marple do niczego...

Jak zwykle Marple dyskretnie lecz systematycznie rozpoczyna prowadzić swoje śledztwo wśród gości hotelowych. Przygląda się również Molly i Tomowi Kendallom - małżeństwu prowadzącemu hotel. W szczególności Molly zachowuje się dziwnie, zdradza symptomy utraty zmysłów. Jak to w dobrym kryminale, im dalej się czytelnik posuwa w lekturze tym więcej ludzi zaczyna być usuwanych z drogi kogoś, komu zdecydowanie zależy na utrzymaniu tajemnicy.



Filmowo udało mi się obejrzeć dwie z trzech ekranizacji. Na pierwszy ogień poszła wersja z Helen Hayes. To w zasadzie bardzo wierna adaptacja książkowej historii.

panna Marple i zgryźliwy pan Rafiel
Druga wersja to ta najwspółcześniejsza z Julie Mackeznie w roli Marple. Również i ten film wiernie oddaje historię pisaną z wyjątkiem bardziej dramatycznego zakończenia.

panna Marple i goście hotelu "Złota Palma"
Ta ostatnia wersja zdecydowanie najbardziej przypadła mi do gustu. Dla fanów James Bonda znajdzie się logiczne wyjaśnienie skąd wzięło się imię i nazwisko najsłynniejszego z agentów Jego Królewskiej Mości :).

Kolejna historia za mną, Marple po raz kolejny udowadnia, że każda zbrodnia musi zostać wykryta, a osoba obdarzona zdolnością logicznego myślenia i łączenia faktów zawsze jest w stanie gotowości. Chyba po raz pierwszy Christie mnie rozbawiła każąc pannie Marple dyskretnie rzucić się na kolana celem podglądania podejrzanego bungalowu :). Tego się nie spodziewałam!

czwartek, 30 kwietnia 2015

Agatha Christie "Kot wśród gołębi"

Agatha Christie
"Kot wśród gołębi"
184 strony
Morderstwo w jednej z bardziej liczących się szkół dla młodych panieniek. Tak po krótce można opisać aferę jaka miała miejsce w Meadowbank - szkole założonej i prowadzonej przez pannę Bulstrode. Skandal na całego, w nowo otwartym pawilonie sportowym ktoś śmiał zastrzelić nauczycielkę od sportu właśnie.

Panna Balustrode próbuje zachować zimną krew i postanawia jak najszybciej wyjaśnić nieprzyjemne okoliczności. Wkrótce ginie jedna z najważniejszych uczennic, księżniczka Shaitana. Zostaje podstępnie uprowadzona. Jakby mało było skandali ginie kolejna nauczycielka, a oburzeni rodzice postanawiają swoje pociechy z tego niebezpiecznego przybytku zabrać.

Julia i Jennifer, dwie z uczennic bardzo chciałyby rozwiązać zagadkę same, ale niestety mama jednej z nich ją zabiera. Tracąc doskonałą partnerkę w tenisowych rozgrywkach, Julia dokonuje niebywałego odkrycia związanego z używaną przez nią rakietą tenisową. Jak na trzeźwo myślącą osóbkę, postanawia udać się po pomoc do samego Herkulesa Poirot. Ten będąc pod wrażeniem młodej damy postanawia pomóc, a sprawa nagli bo... kolejna nauczycielka została pozbawiona życia.

 

Choć w wersji książkowej Poirot pojawia się niemal pod koniec, w wersji filmowej na szczęście jest zaangażowany w sprawę od samego początku.

Poirot w otoczeniu pilnych uczennic Meadowbank
Herkules jako dobry znajomy panny Bulstrode na jej zaproszenie pozostaje w Meadowbank, aby dzięki swym wnikliwym obserwacjom pomógł jej znaleźć pomiędzy członkami grona pedagogicznego godną siebie następczynię. Nie spodziewając się, że sprawy powędrują ku iście morderczemu kierunkowi jak zwykle staje na wysokości zadania.

Bardzo podobało mi się osadzenie akcji wśród zdecydowanie młodszego pokolenia, a Julię polubiłam od samego początku. Szkoda, że w filmie tak umniejszono jej rolę. Film również łagodniej podszedł do kwestii ofiar śmiertelnych i w efekcie były tylko 2, a nie 3 co zaliczam do udanej podmianki. Drobne zmiany nie wpłynęły na główne motywy i osobę winną, a nie podejrzewałam że tak wyśmienita szkoła będzie miała związek z rewolucją w jednym z arabskich krajów, fortuną zawartą w drogocennych kamieniach oraz iście szpiegowskimi postaciami. Jednym słowem - wyborna zabawa!

środa, 29 kwietnia 2015

Mary Westmacott (Agatha Christie) "Chleb olbrzyma"

Mary Westmacott
(Agatha Christie)
"Chleb olbrzyma"
324 stron
Veron Deyre to główny bohater kolejnej, nie kryminalnej powieści Agathy Christie. Poznajemy go jako małego chłopca żyjącego w wiktoriańskiej posiadłości "Możne Opactwa". Vernon ma kochającą, lecz neurotyczną matkę i sympatycznego ojca, który czuje się małżeństwem zgnębiony i wybiera karierę na wojnie. Niestety ginie tam pozostawiając majątek w rękach żony.

Czytając stopniowo śledzimy losy Vernona począwszy od lat dziecięcych, poznajemy Joe - kuzynkę, która z nim zamieszkała jako dziewczynka i Sebastiana - chłopaka z sąsiedztwa. Razem wiodą beztroskie dzieciństwo, do czasu. Ze względów finansowych "Możne Opactwa" Deyer'owie muszą opuścić, ale Vernon jest zdeterminowany by tam w przyszłości powrócić.

Niespodziewanie Vernon przez całe życie niecierpiący muzyki zakochuje się w tej dziedzinie sztuki. Postanawia się zupełnie poświęcić zgłębianiu nauki gry i poznawaniu tajników komponowania. Przekonany, że nic od tego hobby nie jest w stanie go odciągać najzwyczajniej w świecie się zakochuje. Będzie musiał dokonać wyboru, co wybrać - szczęście u boku innej osoby czy zupełne zatracenie się w muzyce. Co ciekawe wybór ten będzie musiał dokonać aż dwukrotnie.



Ze wszystkich niedetektywistycznych książek Christie muszę przyznać, że ta jest moją zdecydowaną faworytką. Błyskotliwość pojmowania spraw dorosłych przez małego Vernona mnie powalila na kolana. Doskonały opis społeczeństwa i zachowań jakie można było podówczas zaobserwować. Wspaniałe postaci - jednym słowem świetna powieść na dodatek z niespodzianką jeśli chodzi o losy bohaterów :).

Wyzwania: Grunt to okładkaStare-dobre czasyZielono miNa tropie Agathy.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Agatha Christie "Pułapka na myszy"

Agatha Christie
"Pułapka na myszy"
160 stron
Myślę, że każdy pisarz jest w stanie stworzyć opowiadania, ot historię niedługą, ale pełną w wydarzenia. Ale tylko Agatha mogła stworzyć taką krótką formę, która przeniesiona na deski teatru rządzi się tam już od 60-ciu lat. Tak, w tym miesiącu a dokładnie 6 kwietnia świętowano w teatrze St. Martin spektakl numer 26 000! Absolutny rekord wszech czasów.

Zbiór opowiadań  - kolejny już przeczytany przeze mnie w tym miesiącu - wziął tytuł od pierwszego z nich. Co jest zatem w "Pułapce na myszy" tak niebywałego? Historia niby nie nadzwyczajna - młode małżeństwo Molly i Giles Davis postanawiają otworzyć w odziedziczonym w spadku wielkim domu pensjonat. Dom stoi z dala od cywilizacji i  wszędzie jest daleko. Zapowiedziani goście się zjawiają, obficie padający śnieg odcina wszystkich od świata. Grozy dodaje fakt, że telefonicznie zostają poinformowani, że między nimi znajduje się niebezpieczna osoba. I tu horror się zaczyna...

Autentycznie czytałam "Pułapkę" z wypiekami na twarzy i zdecydowanie podwyższonym pulsem. Nie wiem, jak się Christie to udało zaaranżować, ale chwilami byłam bliska wydawania okrzyków ze strachu! Pani Agatho, za to panią wielbię!!!

Część opowiadań znalazła się w innych czytanych już przeze mnie opracowaniach. "Śmiertelna klątwa" posłużyła za kanwę do powieści "Noc i ciemność" Na stronach tego tomu możemy spotkać samego Herkulesa Poirot i ja po raz pierwszy zetknęłam się z cudacznym panem Quinn'em. Jednak w mojej głowie już zawsze pozostanie wrażenie, jakie zrobiła na mnie "Pułapka na myszy" :).


Wyzwania: Na tropie AgathyGrunt to okładkaStare-dobre czasy.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Agatha Christie "Tajemnica Bladego Konia"

Agatha Christie
"Tajemnica bladego
konia"
260 str.
Mark Easterbrook przez przypadek wplątuje się w jakąś podejrzaną sprawę. Zbiegi okoliczności, przeprowadzone rozmowy i obserwacje zaczynają poddawać mu pomysł, że być może jego chrzestna matka Lady Hesketh -Dubois nie zmarła z przyczyn naturalnych. Okazuje się, że takich "niby naturalnych" odejść było ostatnio więcej i w jakiś niezbadany sposób łączą się z domem noszącym nazwę "Blady Koń", a bardziej z jego mieszkankami.

Należy wspomnieć o ojcu Gromanie, który po wysłuchaniu ostatniej spowiedzi umierającej kobiety sporządził pewną listę pełną nazwisk. Co miały one znaczyć nie zdążył przekazać, bo sam padł ofiarą napadu i zmarł. Lista zawiera również nazwisko Lady Hasketh - Dubois.

Po konsultacji z samą Ariadną Oliver, Mark postanawia wyruszyć w podróż i przyjrzeć się nietypowym mieszkankom "Bladego Konia" i posłuchać lokalnych plotek. A wieść niesie, że kobiety zamieszkujące owo domostwo to po prostu czarownice? Czy możliwe zatem, że potrafią swoją mocą odbierać życie na odległość?

We współpracy z lokalnym Inspektorem Lejeune postanawia odegrać rolę potencjalnego klienta chcącego pozbyć się swojej pierwszej żony, która ma rzekomo stać na drodze jego szczęścia i nowej miłości. No...i będzie się działo :).



Chcący oglądać ekranizacje niech przygotują się na miłą (przynajmniej według mnie) niespodziankę. W filmie główną rolę odgrywa sama panna Marple, która była bliską znajomą zamordowanego ojca Gordona. Chcąc dowiedzieć się prawdy udaje się do "Bladego Konia", który w wersji do oglądania jest hotelem.

panna Marple przed "Bladym koniem"
Po raz kolejny Christie udowadnia, że rozum w połączeniu ze sprytem i inteligencją to broń potężna. I pozornie niewytłumaczalne zjawiska po dokładnym zbadaniu okazują się całkiem logiczne. Czasem niektórzy po prostu wybierają życie w otoczce tajemnicy.