piątek, 22 listopada 2013

Boris Akunin "Śmierć Achillesa"

Boris Akunin
"Śmierć Achillesa"
304 strony
Erast Fandorin po paru latach pobytu w Japonii powraca do Moskwy, nie sam - z dzielnym sługą Masą (dawnym członkiem jakuzy). Melduje się w hotelu, w którym przebywa dawny kompan wojenny, słynny i uwielbiany przez Rosjan generał Sobolew. Nie dane im się jednak spotkać - rankiem następnego dnia okazuje się, że generał nie żyje. Wszystko wskazuje na śmierć naturalną, jednak Fandorinowi się coś w tym zajściu nie podoba i próbuje dowiedzieć się, co tak na prawdę miało miejsce.

W poszukiwaniu rozwikłania zagadki pojawia się postać, z którą Erast spotkał się na początku swojej detektywistycznej kariery -  morderca o jasnych włosach i prawie przezroczystych oczach. Już raz Fandorinowi udało się ujść z życiem, po tym jak go napadł - pojawia się ten czarny charakter w "Azazelu". Tym razem Erast chce poznać jego tożsamość.

W połowie książki poznajemy historię strony przeciwnej czyli Achimasa Welde - człowieka, który po ciężkich przejściach w dzieciństwie postanowił całe życie być silnym mścicielem, a w końcu został jednym z lepszych płatnych morderców.

W powieści mamy wątek niemieckich szpiegów, jest też "gwiazda hotelowej estrady" Wanda, są intrygi i poszukiwanie prawdy.  Fandorin rozwija swoje zamiłowanie do ćwiczeń - w tej części towarzyszy mu Masa i na przykład skaczą po ścianach w celu odbicia się od sufitu - podobno na koncentrację to służy :).Lekko przynudnawy był wątek z Weldem, ale mimo wszystko książka trzyma w napięciu. Jak zwykle Erast górą!!!


Książka przeczytana w ramach listopadowego:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza