Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy nie gęsi.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polacy nie gęsi.... Pokaż wszystkie posty

wtorek, 15 września 2015

Renata Kosin "Mimo wszystko Wiktoria"

Renata Kosin
"Mimo wszystko Wiktoria"
328 stron
Kobiety zjednoczone siłą przyjaźni  - siła nie do pokonania! Znają się od lat, polegają na sobie i zdały już nie jeden test lojalności i wsparcia. Co je łączy? Szeroko rozumiane macierzyństwo.

Zuzanna prowadzi Dom Otwarty dla Pań, bynajmniej to nie jest je własne mieszkanie, ale stworzone w sąsiedztwie sklepu z artykułami do rękodzieła miejsce, w którym osoby pałające pasją rękodzielniczą mogą się spotykać i poszerzać horyzonty korzystając z kursów wprowadzających w tajniki nowych technik. Zuzanna ma kochanego męża, łobuzerskiego psiaka i wspaniałą mamę/niemamę.

Gabriela wychowuje sama nastoletnią Julię, córkę wyjątkową o odważnych poglądach. Sama twardo stąpa po ziemi i po doświadczeniach różnych nie planuje, by w jej życie wkroczył jakikolwiek mężczyzna.

Edyta jest mamą małego brzdąca i właśnie się dowiedziała, że straciła pracę. I jest jeszcze Michalina - jak dla mnie najbardziej zagadkowa persona, nosząca na barkach ciężar wielkiej tragedii i otaczana troską przez najbliższą rodzinę i przyjaciółki.

A macierzyństwo przewija się w najróżniejszych odsłonach przez wszystkie strony książki. Od świadomego, poprzez przygodną wpadkę. Są pragnienia i marzenia, by dzieci posiadać i zmagania z tymi, które już twardo stawiają na swoim. Wszystkie doznania piękne i wypływające z tego wyjątkowego rodzaju miłości jaki niesie ze sobą po prostu bycie mamą.
Renata Kosin

Renata Kosin to z wykształcenia humanistka wielbiąca prowincję, nie przepadająca za wielkimi miastami, ale ceniąca sobie bardzo otaczających ją ludzi. Zdecydowana idealistka i niepoprawna optymistka ceniąca w ludziach zdolność doceniania rzeczy prostych i czerpania z tego pokładów energii.

Autorka stworzyła bardzo piękną opowieść o przyjaźni, o doświadczaniu rodzicielstwa i o konieczności wymiany myśli - słowa niewypowiedziane ciążą jednej ze stron, a drugiej nie niosą ulgi bo przecież są gdzieś skrywane.

W pewnym momencie czytania zaczęła mnie mocno intrygować postać Michaliny, coś tam się działo i nie działo zarazem, jakieś niewyjaśnione kwestie i pełno przypuszczeń. Chwilami miałam obawę, że coś istotnego dla fabuły mi po prostu umknęło, ale na szczęście niebywale zaskakująca końcówka wszystko wyjaśniła. To zdecydowanie nie jest lekkie czytadło, to głęboka historia dająca każdemu do myślenia.

Moje kolejne literackie odkrycie zdecydowanie na plus i już się cieszę na kolejne spotkania z dziełami autorki.

czwartek, 30 lipca 2015

Agata Kołakowska "Przyjaciółki"

Agata Kołakowska
"Przyjaciółki"
280 stron
Akt desperacji - jak inaczej nazwać internetowe ogłoszenie o poszukiwaniu kogoś do pogaduch - doprowadza do poznania trzech kobiet. Oczywiście każda inna: Wiktoria - zaniedbywana żona, mama; Martę - niespełnioną aktorkę i Karolinę - geniusza bankowości, pracoholiczkę i perfekcjonistkę.

Każda samotna, każda próbuje znaleźć kogoś życzliwego i po cichu liczy na przyjaźń. Wiktoria pod względem finansowym ma wszystko, dzieci kochane, tylko mąż Piotr wiecznie zapracowany zdaje się jej nie zauważać. Marta - wróciła z emigracji, ukochany ją zostawił, a ona sama nie wie gdzie jej miejsce. W końcu Karolina, zdawać by się mogła kobieta sukcesu, udająca, że uczucia w życiu nie są ważne. Wdaje się w romans z tajemniczym Piotrkiem i zaczyna zauważać, że zakochuje się w facecie, którego nie  interesuje poważny związek.

Agata Kołakowska
Zdawać by się mogło, że trzy tak odmienne kobiety nie będą miały zbyt wiele wspólnego. Tymczasem prawdziwa przyjaźń powoli się rodzi i będzie wystawiona na nie lada próbę.

Agata Kołakowska urodzona i związana z Wrocławiem absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Zawsze chciała napisać coś dla kobiet i chyba w pozostałych książkach pozostaje wierna swoim założeniom.

Autorka stworzyła obraz bardzo współczesny, bo traktujący tak naprawdę o samotności w świecie pełnym ludzi. Samotności, która popycha ku desperackim i mało racjonalnym pomysłom jakim jest nawiązanie przyjaźni za pomocą internetu. Pozytywnym wydźwiękiem historii jest koncept, że dla chcącego nic trudnego i jak ktoś bardzo chce, to znajdzie prawdziwych przyjaciół. Póki co przyjaciółki na dobre, a lektura pokaże czy również będą to przyjaciółki na złe.

Wyzwania: Polacy nie gęsi, Pod hasłem, Grunt to okładka.

środa, 29 lipca 2015

Katarzyna Pisarzewska "Halo, Wikta!"

Katarzyn Pisarzewska
"Halo, Wikta!"
167 stron
Są różne metody zmiany osobowości, cenne w szczególności są te, które pomagają nam zmienić się na lepsze. Można przeczytać masę książek, które pozytywnie na naszą personę wpłyną, można udać się do specjalisty i poprosić o pomoc w walce z wadami. No i można się zdrowo walnąć w głowę i zapomnieć o tym, że jeszcze przed chwilą było się najzwyklejszą jędzą.

Lena - Milena - właśnie coś takiego przeżyła i teraz za wszelką cenę próbuje przypomnieć sobie cokolwiek związanego z jej dotychczasowym życiem. Wszyscy zdają się obcy, nawet własny mąż, ale Lena gra va banque i udaje, że absolutnie nic się nie zmieniło. Nieświadoma efektu jakim wywoła na otaczającym ją świecie powolutku próbuje dowiedzieć się kim jest i co robi w życiu. Ku jej zdziwieniu wszystko wskazuje na to, że nie tylko jest żoną groźnego mafiosa, ale też ukochaną córeczką kolejnego z przedstawicieli tej grupy zawodowej. Życie staje do góry nogami, a razem z nim tytułowa Wikta dbająca o domostwo, mamusia z ciągotami alkoholowymi i podejrzana przyjaciółka.

Katarzyna Pisarzewska
Katarzyna Pisarzewska urodzona w Legionowie ukończyła socjologię na Uniwersytecie Warszawskim. Różnych zajęć się imała od ankieterki przez kwiaciarkę, by w końcu stworzyć historię śmieszną i zdawać by się mogło nieprawdopodobną.

Prywatnie mama Jasia i autorka scenariuszy i dialogów do seriali takich jak "Brzydula" oraz "Na Wspólnej" :).

Rozbawiła mnie pani Kasia tą powieścią. Zmiana Mileny jest tak drastyczna, że jej nowa tożsamość wzbudza w ludziach szok, a w czytelniku śmiech. Jak pomyślę sobie, jaka Lena była przed wypadkiem...

Lekka historia na jedno popołudnie, pełna humoru również czarnego i śmierdzących kaktusów. Chętnie przeczytam kontynuację.

Wyzwania: Polacy nie gęsi, Pod hasłem, Grunt to okładka.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Agata Przybyłek "Nie zmienił się tylko blond"

Agata Przybyłek
"Nie zmienił się tylko
blond"
343 strony
Iwonce wali się życie, ale tak zupełnie. Z dnia na dzień zostaje z 4 dzieci, psami sztuk 2, ciężarną kotką i prawie synową (też w ciąży) bez dachu nad głową. Nie, dach jest, ale Pan Małżonek, który zapałał uczuciem namiętnym do innej kobiałki zdecydowanie zażądał, aby przeszkadzająca mu w nowym życiu rodzina się wyniosła.

Porzucona rodzina udaje się do rodzinnych Sosenek Iwonki, gdzie jej na szczęście dobrze prosperujący rodzice z olbrzymim domem przyjmują ją z otwartymi ramionami. I tak w wieku lat 37 Iwona zmuszona jest na nowo układać sobie życie własne jak i dzieci. Jak się okaże, łatwo nie będzie, ale często bardzo zabawnie.

Po pierwszym szoku wywołanym tak nagłą i niespodziewaną zmianą życiową Iwona powoli zaczyna snuć plany na przyszłość. Zdecydowanie chce się usamodzielnić i uwolnić od kochanych rodziców. Znajduje wymarzony zakątek i oczami wyobraźni widzi się tam w końcu szczęśliwą. No i jak to bywa w takiej historii na horyzoncie pojawia się sympatyczny policjant :).

Agata Przybyłek
Agata Przybyłek studiuje psychologię na Uniwersytecie Gdańskim i współpracuje z ponad 20-ma wydawnictwami będąc dla nich recenzentką. Udziela się również jako dziennikarka na portalu rodzicielskim i ma wiele do czynienia z maluchami :).

Swoją debiutancką książkę sama nazywa własną terapią, napisała ją po tym, jak miłość jej życia postanowiła dalej przez życie brnąć samemu. Tak powstała postać Iwonki, jej szalonej rodziny i niebywałych perypetii.

W powieści dzieje się dużo, nawet bardzo dużo. Momentami ze zdziwienia otwierałam szerzej oczy, bo kolejny niefart, nieszczęście i pech w liczbie mnogiej czaił się na każdej stronie. Ale główna bohaterka dzielnie z wszelakich przeciwności losu wychodziła, dostarczając mi nie lada ubawu. Na szczególną uwagę zasługują 4-letnie bliźniaki Antoś i Antosia oraz jedyny w swoim rodzaju ojciec Iwonki - Henryk. Spędziłam z lekturą miły czas i pozytywnie naładowałam akumulatory.

Wyzwania: Polacy nie gęsi, Pod hasłem, Grunt to okładka.

niedziela, 26 lipca 2015

Małgorzata J. Kursa "Niespodziewany trup"

Małgorzata J. Kursa
"Niespodziewany trup"
216 stron
Napad na lokalny bank wywołuje poruszenie w Kraśniku. Z jednej strony obserwujemy losy Anusi - fryzjerki, samotnej mamy pięcioletniej Ewusi i świadkowi, który przypadkiem przeżył napad na ów bank. Druga historia to niezwykle irytująca dziennikarka Luiza, z aspiracjami i matactwami płynącymi z każdego zakamarka jestestwa.

Napad oprócz tego, że porusza ludzi łączy w pewien sposób życiorysy Ani i Luizy. Bo dochodzenie musi być przeprowadzone, a Luiza jakoś się w to wszystko paskudnie wplątała i została zlikwidowana przez nieznanych sprawców przy własnym redakcyjnym biurku.

Cała nadzieja organów ścigana jest pokładana w Anusi, ona bowiem jako jedyna może zidentyfikować sprawców napadu.

Miało być śmiesznie, wyszło jakoś tak irytująco. Czy to za sprawą przeładowania postaciami? Czy historia aż nazbyt naciągnięta? Nie wiem doprawdy, ale po lekturze już sam tytuł mnie denerwował - masło maślane, trup zawsze jest niespodziewany, no chyba że jest się etatowym pracownikiem zakładu pogrzebowego lub szpitalnej kostnicy... Jedynie co było do strawienia to urocza córcia Anusi - Ewa, mądrością życiową i zmysłem obserwacji powalająca na kolana. Tylko jej wątek będę przyjemnie wspominała.

Wyzwania: Polacy nie gęsi, Pod hasłem, Grunt to okładka.

sobota, 25 lipca 2015

Małgorzata Cichalewska "Lato Joanny"

Małgorzata Cichalewska
"Lato Joanny"
152 strony
O Joannie to historia, zagubionej 22-letniej kobiecie szukającej swojego miejsca na ziemi. Asia pochodzi z malutkiej wsi zwanej Jagiełkowo, gdzie wszyscy się znają i od lat tkwią w niezmiennych schematach.

Joanna nie wie, gdzie jest jej miejsce. Jako pierwsza z okolicy poszła na studia do miasta - była niezrozumiana przez lokalną społeczność. W Warszawie natomiast nie mogła się odnaleźć, tam zawsze już będzie tą z prowincji. Nadchodzi lato, Asia wraca do domu z silnym postanowieniem, że na studia już nie wróci.

W domu unika tematu kontynuacji edukacji, mama ciężko pracuje, żeby utrzymać wieloosobową rodzinę. Dostarcza między innymi zamówione przez ludzi mleko. I tak jednym z odbiorców okazuje się Tomasz - dużo starszy od Joanny, wydawać by się mogło ekscentryczny nawet od niedawna mieszkaniec Jagiełkowa. Joanna jest nim totalnie zafascynowana, ale wszystko wskazuje na to, że związek między nimi jest niemożliwy. Choć Asia stara się miło spędzić czas, wieś nie śpi i plotkuje co nie miara.

Małgorzata Cichalewska popełniła póki co jedną tylko książkę. Na co dzień pracuje w gazecie, pochodzi z Bartoszyc, i dobrych już parę lat temu wylądowała w Warszawie. Mama 2 chłopaków swoim debiutem zdobyła wyróżnienie w I Konkursie Literackim Wydawnictwa "Telbit" na książkę dla młodzieży.

Historia jest prosta, emocje silne. Bardzo trafny i smutny zarazem portret życia na wsi i wszystkich z tym związanych stereotypów. Mimo wszystko historia napawa otuchą, bo warto czasem wbrew utartym dawno szlakom zawalczyć o własną wyjątkowość, a co za tym idzie i szczęście.

Wyzwania:Grunt to okładka, Pod hasłem, Polacy nie gęsi.

sobota, 18 lipca 2015

Katarzyna Rygiel "Miłość i samotność"

Katarzyna Rygiel
"Miłość i samotność"
220 stron
Dwa potężne uczucia - miłość i samotność - nie oddzielnie, ale doświadczone w tej samej chwili. Skomplikowany trójkąt: Agata, Piotr i jego... praca. Bynajmniej nie kariera w korporacji, czy wygodne stanowisko biurowe z perspektywą na rozwój. Archeologia, pełna trudu i znoju robota, kiepsko płatna, ale dająca olbrzymią satysfakcję.

Młodzi mieszkają razem, są zakochani i przekonani, że znaleźli swoje połówki. Aż pewnego dnia Piotr dokonuje wyboru - jedzie na wykopaliska na pół roku. Przecież nic się nie stanie, przecież się kochają, tak nie będą się widywali bo czas goni, ale są telefony. I listy. Zdruzgotana Agata bowiem będzie czekać na listy od ukochanego i wysyłać mu swoje pełne refleksji, uczuć, żalu i pretensji.

Agata w Warszawie przygotowywuje się do sesji, gdy w uniwersyteckiej bibliotece spotyka sobowtóra Piotra. W dosyć niespotykanych okolicznościach zapoznaje się z nim i odkrywa pewną tajemnicę.
Katarzyna Rygiel

Urodzona w Kielcach Katarzyna Rygiel jest absolwentką archeologii oraz dziennikarstwa. Ma za sobą doświadczenia pracy w agencji PR, ale przede wszystkim pisze. Jeśli ktoś ma ochotę i możliwość, w warszawskim Domu Kultury "Świt" prowadzi zajęcia z pisania :). Służy radą, pomoże znaleźć inspirację i podpowie jak się w świecie literackim poruszać.

Książka niestety nie podeszła mi zbytnio, choć tematyka trudna i wybory ciężkie. Trudno mi zrozumieć pasję tak wielką, że nic innego w życiu się nie liczy i człowiek po cichu jakoś ma nadzieję, że reszta się ułoży. Językowo miałam wrażenie trochę powieść przeładowana, chyba miało być lirycznie, a wyszło tłocznie i przyciężkawo. Choć pomysł jakoś tam mnie zaciekawił, reszta była do przewidzenia. Przeczytałam, pomyślałam, nie zachwyciłam się.

Wyzwania: Pod hasłem, Polacy nie gęsi.

wtorek, 14 lipca 2015

Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Upalne lato Kaliny"

Katarzyna
Zyskowska-Ignaciak
"Upalne lato Kaliny"
288 stron
Brak miłości pod każdą postacią jest zgubny dla każdego, kto jej pragnie. Niekochany mąż, córka - powtarzające się bolesne wzorce w kolejnym pokoleniu. Często nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo wpływamy na życie innych i jak wielką moc niesiemy, możemy dać szczęście lub bezgraniczne odtrącenie i smutek.

Losy dorastającej Marianny czytelnik mógł poznać w książce "Upalne lato Marianny". Tym razem autorka przenosi nas do czasów, gdy córka Marianny - Kalina przeżywa rozterki. Okaleczona emocjonalnie związała się z dużo starszym mężczyzną, nie do końca dlatego, że to była miłość, raczej obowiązek, bo na świecie pojawiła się mała Gabrysia. Wszystko potoczyło się nie tak jak powinno, Kalina chcąc dokończyć studia oddała maleńką córeczkę na wychowanie sędziwej już Gabrieli. Ale Kalina się zatraciła, nie ma pragnień, nie ma uczuć, egzystuje pokutując, karząc się za to jakim jest człowiekiem. Czuje, że nigdy nie była kochana przez rodziców, odkrywa, że sama nie jest w stanie kochać własnej córki. Żyje bez miłości i nie bardzo wie, jak tym swoim życiem pokierować.

Kolejne lato będzie dla niej wyjątkowe. Ukończywszy studia udaje się na zasłużone i zapewne ostatnie luźne wakacje, we wrześniu obiecała bowiem zabrać już córkę do siebie do Warszawy. Wraz z mężem i przyjaciółmi odkrywa Zakopane, a za sprawą listu wysłanego do niej przez Gabrielę dowiaduje się wielu rzeczy o życiu matki, ojca jak i swoim. Skrywane przez lata tajemnice przedstawią wszystko z innej perspektywy i zaowocują chęcią zmian.

Kolejny tom pełen liryki, bólu i pięknego języka. Historia smutna, zakończenie zatrważające, ale gdzieś w głębi serca mam nadzieję, że nie tragiczne. Miłość do Zakopanego tak pięknie przelana na papier i te niesamowite emocje, które się udzielają. Autorka podaje nam historię, która może być próbą usprawiedliwienia pewnych decyzji. Z drugiej strony, kto już poznał Mariannę we wcześniejszej książce widzi, jak bardzo zabrnęła w swoim egoiźmie i obsesyjnie trzymała się swojej wersji szczęścia zupełnie nie licząc się z innymi. Bolesne wojenne i powstańcze doświadczenia niczego w tej kwestii nie zmieniły.

"Upalne lato Kaliny" jest wyborną pozycją, przeznaczoną do literackiego delektowania się słowem. Uwielbiam takie książki i z olbrzymią przyjemnością sięgnę po kontynuację.

Wyzwania: Polacy nie gęsi, Gra w kolory, Pod hasłem.

wtorek, 7 lipca 2015

Małgorzata Sobieszczańska "Kilka dni lata"

Małgorzata Sobieszczańska
"Kilka dni lata"
324 strony
Trzy kobiety, trzy pokolenia, trzy wakacyjne dni. Amelia, Janina i Maja - każda z nich skrywa przed innymi wydarzenia z przeszłości, które zaowocowały życiem takim, a nie innym. Pełne żalu, obawiające się braku zrozumienia, może i na nawet potępienia.

Amelia przeżyła ponad 90 lat i tuż przed śmiercią bierze ją na wspominki. Niestety, nie ma komu opowiedzieć co przytrafiło jej się w młodości, stąd mimowolnym słuchaczem zostaje jej prawnuk. Prawda, którą mu niejako wyjawi na zawsze zostanie pogrzebana w zakamarkach umysłu dziecka i nie ujrzy światła dziennego.

Janina - znudzona i rozczarowana życiem i mężem. Dawniej, pewnego upalnego lata roku '80 zaangażowała się aktywnie w działania młodej opozycji. Nie tylko umysł, ale i serce ulokowała nie najrozsądniej. Przeszłość nadal ma na nią wpływ, a raczej chęć ukrycia jej i podejmowane próby zapomnienia.

Najmłodsza Maja, kochająca obsesyjną wręcz miłością swojego niestety już ex-męża. Nie takiego życia chciała, pragnęła tylko miłości równej do nakładu uczuć, jaki sama dawała. Nie jest w stanie zrozumieć, że jej ukochany być może będzie chciał zacząć żyć w końcu po swojemu. Musi go ciągle kontrolować i obserwować z ukrycia, żeby... no właśnie żeby co? Żeby choć przez chwilę go zobaczyć i odpędzić natrętne myśli.
Małgorzata Sobieszczańska

Dla każdej z nich lato to czas wspomnień, niestety nie najlepszych. Nadchodzi kolejne, czy zmieni coś w ich myśleniu?

Małgorzata Sobieszczańska to scenarzystka i dziennikarka. Jej debiutancka powieść dostała nagrodę Wielkiego Kalibru. Na teatrze się zna, bo ukończyła Wiedzę o Tetarze , ale aktorstwo jej nie podeszło i studia przerwała na rzecz zgłębiania tajników powstawania scenariuszy. I muszę przyznać, że to bardzo miło przeczytać dobrą książkę pisarki, która się dopiero rozkręca.

Opowiedziana w "Kilku dniach lata" historia to zdecydowanie nie jest wakacyjno-sielankowe czytadło. To historia dramatów, wyborów i ich konsekwencji oraz co najsmutniejsze braku oparcia w najbliższych. Szkoda marnować czasu na to co by było gdyby, bo akurat na przeszłość nie mamy już żadnego wpływu. To prawda, że ona nas kształtuje, ale dziś już tak naprawdę nie ma znaczenia. To, o co warto zawalczyć to dni, które jeszcze przed nami.

Wyzwania: Pod hasłem, Grunt to okładka, Polacy nie gęsi.

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Olga Rudnicka "Czy ten rudy kot to pies?"

Olga Rudnicka
"Czy ten rudy kot to pies?"
232 strony
Kontynuacja "Martwego Jeziora" ( o tej książce pisałam tu) to książka, którą śmiało można przeczytać nie czytając pierwszej części. O ile w poprzednim tomie historia głównie dotyczyła Beaty, ta część opisuje perypetie jej najlepszej przyjaciółki Ulki.

Ulka bowiem wpakowała się w niezłe kłopoty - romans z żonatym szefem... Uratować ją może tylko ucieczka w nieznane, no do Irlandii na przykład. I wszystko pewno potoczyłoby się zgodnie z jej planem, gdyby nie fakt, że na swój autobus nie zdążyła i wylądowała w malutkiej wsi pod Wrocławiem. A wieś ta zamieszkała jest przez braci Juszczaków między innymi - okaże się to znamienne, gdyż jeden z nich jest policjantem i będzie Ulkę podejrzewał a jak o poważne wykroczenie. Oprócz tego warto wspomnieć sąsiadkę Stenię i jej szaloną Babunię. Czemu sąsiadkę Ulki? Bo Ulka postanowiła zamieszkać z dala od świata, zgiełku i kłopotów. I już. I jak się można domyśleć wyniknie z tego nie lada zamieszanie :).

Literatura zdecydowanie rozrywkowa, ot co mi na myśl przychodzi. Niewyobrażalne w rzeczywistości staje się faktem na kartach książki. I jest miło i przyjemnie i tak czasem być powinno. Polecam na poprawę humoru i odstresowanie.

Wyzwania: Polacy nie gęsi, Pod hasłem.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Magdalena Witkiewicz "Moralność Pani Piontek"

Magdalena Witkiewicz
"Moralność Pani Piontek"
296 stron
Gertruda Poniatowska jest doskonałym przykładem tego jak skutecznie zatruć życie własnej rodzinie. Chora na przerost ambicji głęboko wierzy, że wystarczy gra pozorów, by ludzie uwierzyli w jej wersję życia. Wystarczyło wyjść za dobre nazwisko (panieńskie Piontek było zdecydowanie niestosowne), bo chyba lepiej pasuje takie określenie niż wyjście za mąż, a potem dorobić teorię o pochodzeniu z "tych" Poniatowskich. A to dopiero początek dziwactw.

Nie dziwi zatem fakt, że dwaj obecni w jej życiu mężczyźni - syn Augustyn i małżonek Romuald łatwego życia u jej boku nie mają. Syn na szczęście może sytuację odmienić i postanawia się wyprowadzić zostawiając biednego ojca w domu. Oczywiście pani Poniatowska postanawia ruszyć z odsieczą i ukochanego syna sprowadzić do domu. Warunki, w których zamieszkał oraz podejrzana współlokatorka zdecydowanie nie wpisują się w jej plan na życie. Poza tym panu doktorowi z perspektywami - czyli biednemu Guciowi/Augustynowi - taka rzecz po prostu nie przystoi.

Magdalena Witkiewicz
Magdalena Witkiewicz związana z Gdańskiem pisarka zdecydowanie wprawiła mnie w dobry humor. Doświadczona mama niewyobrażająca sobie domostwa bez kota w lekki sposób opisała perypetie rodzinne. Choć jest też i gorzki wymiar historii, całość odbieram bardzo sympatycznie, bo szukałam czegoś ze szczęśliwym zakończeniem. Choć to moje pierwsze spotkanie z autorką, z pewnością sięgnę po jej inne książki.

Patrząc na tytuł książki nie sposób uniknąć natychmiastowego skojarzenia z "Moralnością Pani Dulskiej" i myślę, że Piontek-Poniatowska i Dulska dużo mają ze sobą wspólnego - życie na pokaz i wieczne zamartwianie się, co inni powiedzą. Wersja współczesna doprawiona śmiesznostkami uprzyjemniła mi wieczór i uświadomiła, że jak się ktoś bardzo uprze, to nie ma bata - będzie żył tak, jak sobie wymarzy.

Wyzwania: Polacy nie gęsi.

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Katarzyna Bonda "Okularnik"

Katarzyna Bonda
"Okularnik"
848 stron
Sasza Załuska znowu w akcji, tym razem wydaje mi się bardziej zaangażowana ze względu na osobiste wątki. Chcąc spróbować uporządkować jakoś życie i pewien jego etap zamknąć profilerka udaje się do Hajnówki, gdzie kultura polska i białoruska w jakiś sposób próbują ze sobą współegzystować. Jedzie w konkretnym celu i szybko pakuje się w kłopoty. Wykorzystując doskonałe umiejętności stara się przekonać lokalnych przedstawicieli prawa do siebie (nie jest łatwo, jeśli skradziono ci wszystkie dokumenty i nie masz jak potwierdzić swojej tożsamości). W zamian proponuje pomoc w ustaleniu profilu tajemniczego zabójcy.

Hajnówka rządzi się swoimi, wewnętrznymi prawami. Nadal przebrzmiewają tam echa dawnych pogromów wśród ludności prawosławnej. Jedni chcą iść do przodu, inni za żadne skarby nie chcą pożegnać się z przeszłością i dawnymi zwyczajami. W miasteczku ma się odbyć weselisko. Pan młody - Bondaruk -  to już starszy mężczyzna, najbogatszy w okolicy, trzymający władzę i podejrzany o usunięcie z drogi swoich dwóch poprzednik towarzyszek życia. Panna młoda - rzeczywiście młodziutka Iwona, wychowana w biedzie w końcu ma spróbować życia. Po ślubie panna młoda znika - czyżby się naraziła mężowi i została zlikwidowana?

Druga część dziejów Saszy Załuskiej zdecydowanie bardziej mnie wciągnęła od pierwszej. Może dlatego, że więcej się o bohaterce mogłam dowiedzieć i jakoś bardziej zrozumieć jej wybory. Zdecydowanie to kobieta, która nie potrafi się trzymać z dala od kłopotów, ale również potrafi z nich sprytnie wybrnąć. Podziwiam jej opanowanie i zdolność kojarzenia faktów. Rys historyczny wpleciony w fabułę był świetny i pomagał czytelnikowi zrozumieć zastaną rzeczywistość. Teraz pozostaje mi tylko czekać na kontynuację...

Wyzwania: Polacy nie gęsi..., Gra w kolory, Zielono mi.

niedziela, 24 maja 2015

Monika Szwaja "Klub mało używanych dziewic"

Monika Szwaja
"Klub mało używanych
dziewic"
412 stron
Poprawka balu maturalnego jest doskonałą okazją do spotkania dawnych znajomych. 4 kobiety zastanawiają się nad swoim życiem. Agnieszka jest historykiem i z powodzeniem dzierży fotel dyrektorski w jednym z prywatnych liceów. Alina na co dzień walczy z klientami w banku, a prywatnie toczy boje ze zbuntowaną dorastającą córką. Michalina zna się doskonale na projektowaniu terenów zielonych i pracuje na cmentarzu. Ostatnia Marcelina z podejrzanym typkiem narzeczonym spodziewa się pierwszego potomka.

Na pozór życie ich jest normalne i poukładane, ilością problemów nie odbiega przecież od tego, czego inni doświadczają. Jednak kobiety czują się niespełnione i to nie tylko dlatego, że u większości z nich w życiu brakuje bliskiego mężczyzny. Postanawiają założyć tytułowy klub i zacząć działać - robić coś dobrego dla innych.

Dla każdej z kobiet będzie to nie lada zmiana w życiu, inne spojrzenie na otaczającą je rzeczywistość, czasem nawet działania drastyczne mające na celu długoterminową poprawę dotychczasowej codzienności. Wiele ciężkich wyborów i wahań, które jak się okaże były strzałami w dziesiątkę.
Monika Szwaja

Monika Szwaja to z wykształcenia polonistka, która swoje życie na długo związała z telewizją szczecińską. Pracę w ukochanej telewizjo porzuciła dopiero wtedy, kiedy całkowicie oddała się pisaniu. I całe szczęście, bo na koncie ma kilkanaście powieści ciepłych, przyjemnych i takich mam wrażenie bardzo swojskich i normalnych.

"Klub" czytałam z przyjemnością, ciesząc oko humorem i lekko płynącą historią. Choć tematy tam poruszane do najłatwiejszych nie należą, są bardzo życiowe, a przez to naturalne i wcale nie przerysowane. Bardzo się cieszę, że jest kontynuacja losów głównych bohaterek, bo z przyjemnością po nią sięgnę i zobaczę jaki rozwój wypadków zafundowała "dziewicom" autorka.

Wyzwania: Polacy nie gęsi..., Pod hasłem, Gra w kolory, Zielono mi.

sobota, 23 maja 2015

Joanna Chmielewska "Klin"

Joanna Chmielewska
"Klin"
224 strony
O telefonie ta powieść jest niewątpliwie, w każdym bądź razie o jednej z rozmów, która życie Joanny wywraca do góry nogami, nie pozwala spać po nocach (bo musi dzwonić tu i ówdzie), odkłada na później kwestię porządków w mieszkaniu i zmusza do wypalenia setek papierosów wspieranych hektolitrami herbaty.

Przez pomyłkę do rozmowy telefonicznej Joanny i jej przyjaciółki dołącza pewnego dnia nieznajomy i instaluje się w jej życiu jak się okaże na dłużej. Joanna bowiem katusze cierpi związane z zafascynowaniem pewnym męskim obiektem, który zdaje się nie pałać specjalnie uczuciem do trafionej strzałą amora kobiety. Nieznajomy z telefonu ma przesympatycznie brzmiący głos i gada całkiem do rzeczy. Dochodzi w końcu do spotkania i ... nic się nie dzieje. Nieznajomy pozostaje nadal nieznajomym, wszystko co z nim związane zdaje się być owiane tajemnicą. Taki obrót sprawy Joannie nie pasuje zupełnie, dlatego postanawia uruchomić wszelkie dostępne sobie kontakty i odgadnąć z kim ma tak naprawdę do czynienia.

Doskonała lektura grożąca notorycznymi wybuchami śmiechu. Czytelnik przeniesiony w erę PRL-u z powodzeniem smakuje ówczesnego klimatu. Chmielewska na najwyższym poziomie (humor, łączenie wątków, metoda zdobywania informacji) i tak nieprawdopodobnie realna. Trudno uwierzyć, że to pierwsza z powieści autorki, bo była świetna. Bardzo w stylu pani Joanny. Po tej lekturze nabrałam chęci na poznanie kolejnych książek i dobrą zabawę.

Wyzwania: Polacy nie gęsi..., Pod hasłem, Grunt to okładka, Zielono mi.

poniedziałek, 11 maja 2015

Hanna Cygler "3 razy R"

Hanna Cygler
"3 razy R"
248 stron
3 razy R czyli historia trzech "przyjaciółek"  - Romans, Rodzina, Rozsądek. Chyba w założeniu miało być nowocześnie, porywająco i troszkę ostro. Wyszło słabo, oj słabiutko...

3 kobiety znające się od lat  - Lidka, Klaudia i Olga, prowadzą pełen sukcesów business. Mają w miarę poukładane życie rodzinne, oprócz "singielki" Klaudii. I niby ma być fajnie i pasma sukcesów i kasa i uczucia, ale nie jest. Olgę prześladuje koszmarna przeszłość, Lidka podejrzewa męża o romans i picie, a Klaudia już chyba sama nie wie, czego chce.

To zdecydowanie nie jest powieść o przyjaźni, panie bohaterki bowiem twierdzą, że są sobie bliskie i owszem, ale za plecami czy do innych różnie się już ta przyjaźń objawia. Jest i zazdrość i są podejrzenia. O czym zatem ta książka?

Sama nie wiem... To pierwsza książka autorstwa pani Cygler i chcę wierzyć, że po prostu szukała w niej swojej pisarskiej tożsamości. Pokazała obraz ludzi, którzy w latach 90-tych XX wieku zawodowo rozwinęli skrzydła, a za tym popłynęły znaczne pieniądze. Historia jest poszarpana, czasem trudno się połapać, że autorka przerzuciła nas w przeszłość i kontynuuje rozpoczęty wcześniej wątek. Takie pomieszanie z poplątaniem w sosie rozlicznych osobistych tragedii. Końcówka lekko na siłę, żeby jednak był happy end. Na szczęście było, minęło :)

Wyzwania:Polacy nie gęsi..., Gra w kolory.

środa, 22 kwietnia 2015

Katarzyna Grochola "A nie mówiłam"

Katarzyna Grochola
"A nie mówiłam!"
368 stron
Judyta przeszła niebywałą metamorfozę - z kobiety porzuconej i w jej mniemaniu niechcianej przez nikogo stała się kobietą spełnioną i szczęśliwą. Oczywiście jak to u niej bywa, nie jest w stanie egzystować bez problemów i w tym tomie traci pracę.

Utrata pracy przez Judytę odbywa się w dość dramatyczny sposób, bowiem wynikła z zupełnego zamieszania. Jutka czasami cierpiąc na brak weny w tworzeniu sensownych odpowiedzi na listy zapisywała swoje absolutnie szczere odpowiedzi okraszone humorem i nie pozbawione drobnej dawki cynizmu. W wyniku pomyłki do druku poszły nie te wersje, które powinny i wydawać by się mogło, że przez ten wypadek kariera pisarska Judyty ulegnie dramatycznemu zakończeniu :).

Tosia niezadowolona z nowych studiów zdecydowanie poszukuje własnej tożsamości uprzykrzając tym niewątpliwie życie całej rodzinie. A, rodzina... Szaleni i rozwiedzeni już rodzice postanawiają pobrać się ponownie w otoczce niezliczonych problemów, a kochany Adaś zabiera Judytę w podróż marzeń do USA.

Ostatni tom przygód Judyty połknęłam w tempie błyskawicznym. Niestety, bo bardzo polubiłam taką swojską bohaterkę i jej losy. Zdałam sobie sprawę, że Jutka nie jest szalona tylko po prostu taka jak większość z nas i to zdecydowanie spowodowało, że zapałałam do niej tak ogromną sympatią. Chętnie bym dowiedziała się co u niej dalej słychać, ale mogę spokojnie się pożegnać wiedząc, że u niej wszystko gra!

Wyzwania: Polacy nie gęsi..., Gra w kolory, Zielono mi.

niedziela, 5 kwietnia 2015

Agnieszka Kaluga "Zorkownia"

Agnieszka Kaluga
"Zorkownia"
288 stron
Bloga Zorki podczytuję od paru lat. Dawkuję sobie to, co tam jest napisane bo tematyka uderza w moje najczulsze miejsca i zmaga się z największym wrogiem człowieka - śmiercią.

Agnieszka po własnych ciężkich doświadczeniach postanowiła dołączyć do grona wolontariuszy pracujących w jednym z poznańskich hospicjów. Tam świadomie i dobrowolnie mierzy się każdego dnia z potworem, który przed laty odebrał jej córeczkę i dalej bez przeszkód przecina liny ludzkiego życia.

Opisane przez nią historie nie są wyjątkowymi przypadkami, ale niezwykle bolącą codziennością, zazwyczaj bez szczęśliwego zakończenia. I choć odchodzenie ludzi jest bezpowrotne, bohaterowie stojący za każdą z tych historii są wyjątkowi, jedyni w swoim rodzaju i absolutnie niepowtarzalni. Autorka śmierci nadaje konkretne twarze i imiona, obdziera ją tym samym z anonimowości i myślę, że tym zabiegiem czytelnika z nią po prostu oswaja. Sztuka wybitna, powala mnie na kolana i nie pozwala łzom przestać płynąć.

Agnieszka Kaluga
Agnieszka Kaluga niegdyś mogła uczyć polskiego, dziś jest psychologiem. Działa aktywnie na rzecz rodziców zmagających się ze stratą dziecka, dokonuje cudów w hospicjum i prowadzi nagrodzonego wielokrotnie bloga. Osobistą tragedię przełożyła na działanie i pomoc innym i mam głęboką nadzieję, że to choć trochę pomogło w walce z bólem. Prywatnie jest szczęśliwą żoną i mamą Bartka.

Ujmuje mnie jej niebywała spostrzegawczość i dostrzeganie absurdów codzienności, o czym pisała choćby tu. Pisze pięknie, bawi się językiem i osiąga niezwykle rezultaty. Bo jak inaczej nazwać fakt, że książkę o tam trudnej tematyce połknęłam błyskawicznie, nie zważając na strumienie łez i niewątpliwie towarzyszący lekturze ból?


To nie jest książka, którą się czyta, odkłada na półkę i przez chwilę wspomina. To jest książka, która wwierca się we wnętrze czytelnika i zostaje w nim już na na zawsze. Bo to jest książka o umieraniu i radzeniu sobie ze śmiercią.

Wyzwania: Polacy nie gęsi..., Zielono mi, Gra w kolory.

sobota, 31 stycznia 2015

Katarzyna Bonda "Pochłaniacz"

Katarzyna Bonda
"Pochłaniacz"
672 strony
Sasza Załuska jest profilerką, do jej zadań należy odnalezienie odpowiedzi na chyba najtrudniejsze z pytań - nie kto, ale dlaczego dopuścił się zbrodni. Ma umysł analityczny, szybko wiąże znane sobie fakty i właśnie przeprowadziła się do Polski. Bo przed laty z niej uciekła, jak i od życia które tu wcześniej wiodła.

Dwie sprawy pozornie nie wiążące się ze sobą dzieli aż 20 lat. Dziwne okoliczności, w których ginie pewne rodzeństwo i gdzieś w tle majacząca mafia działająca na wybrzeżu. Współcześnie modny klub, gwiazda muzyki, duże pieniądze i strzelanina. I do tej właśnie sprawy Sasza daje się wciągnąć, choć zlecenie początkowo miało dotyczyć zupełnie czegoś innego. Nawiązuje współpracę z lokalną pozycją, gdzie jest osobą znaną (dawne i ciężkie dzieje), stąd udaje jej się wkręcić. I zaczyna się kalejdoskop zdarzeń - młoda kobieta osadzona w więzieniu i skazana za zabójstwo i kradzież, bogobojna ciocia, charyzmatyczny ksiądz, przewrażliwiony sąsiad, piramida finansowa i czyżby znowu we wszystkim maczała palce mafia?

Katarzyna Bonda
Katarzyna Bonda to urodzona w Hajnówce nie tylko pisarka, ale również dokumetalistka, dziennikarka i scenarzystka. Jej zdecydowanym konikiem są sprawy kryminalne i taka też była przeczytana przeze mnie powieść.

Nie ukrywam, że początkowo ciężko mi się przez lekturę brnęło. Wydarzenia sprzed lat i to dużo ich na raz jakoś mnie hamowały. Potem mam wrażenie, że historia nabrała tempa i ja sama jakoś się rozkręciłam. Może to moje odczucie, że wiedziałam iż autorka jest kobietą, a jednak czytane słowa wpierały mi, że książka jest bardzo męska i zapewne jednak napisana przez mężczyznę... Ot takie mnie dziwactwo nawiedziło po raz pierwszy w trakcie zapoznawania się z fabułą.

Dzieje się tam dużo i nie można pozwolić sobie na umysłowy relaks, bo potem można pogubić wątki i się zaplątać. Sasza jako mama samotnie wychowująca córkę walczy każdego dnia o własną pozycję, o swoją trzeźwość i o bycie dobrą mamą. Lektura do najłatwiejszych nie należy, ale chętnie sięgnę po kontynuację.

Polacy nie gęsi..., Pod hasłem, Gra w kolory.

Mało mnie tu ostatnio, życie zweryfikowało mój czas wolny i zdecydowanie za dużo mi go odebrało :). Będę tu się pojawiała jednak, bo polubiłam to swoje miejsce w sieci. Bardzo bym chciała nadal brać czynny udział w wyzwaniach i przeczytać w tym roku 52 książki - jak zwykle zobaczymy, co życie z moimi planami poczyni. Ale pomarzyć zawsze można...

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Magdalena Zimniak "Białe róże dla Matyldy"

Magdalena Zimniak
"Białe róże dla
Matyldy"
300 stron
Beata traci w nieszczęśliwym wypadku oboje rodziców. Zupełnie zdruzgotana dowiaduje się, że jednak było to zaplanowane morderstwo. Zaszokowana zadaje sobie pytanie - kto i dlaczego dopuścił się tak potwornego czynu? Rodzice byli wspaniali - mama psycholog, tata liczący się dziennikarz. W rozpaczy szuka pocieszenia u męża i ciotki Matyldy.

Tak, ciotka Matylda to postać co najmniej dziwna. Niby siostra mamy, niby fajna i zawsze dostępna, a jednak coś tam w obrazie całości nie do końca pasuje.

Po pogrzebie ciotka zasłabła i konieczna była hospitalizacja. Beata obiecała zająć się cioci domem i jej dwoma kotami na czas jej nieobecności. W ręce wpadają jej pamiętniki pisane przez wiele lat przez samą Matyldę. Rozpoczynają się, gdy ta miała lat 16 i ciągną przez całe jej życie. Początkowo Beata nie chce do nich zaglądać, ale ciekawość zwycięża. Niestety! To czego dowiedziała się z kartek starych brulionów nie tylko wywraca jej życie do góry nogami, ale zmienia podejście do wszystkiego i do najbliższych. To nie zwykła huśtawka emocji związana z odkryciem prawdy z przeszłości, to najgorszy rollercoaster, którego doświadczy. I oczywiście nie ma możliwości "opuszczenia" historii w dowolnie wybranym przez siebie momencie. Jak już jazdę Beata rozpoczęła, musi ją dokończyć.


Magdalena Zimniak
Magdalena Zimniak to z wykształcenia anglistka, mama dwóch córeczek. Pisuje powieści i krótsze formy i totalnie zaskoczyła mnie ciężkością i dramatem historii, którą przeczytałam.

Powieść traktuje o Matyldzie i jej chorobie psychicznej. Ukrywanej latami, nie leczonej i kompletnie determinującej jej wszystkie działania. Ta historia jest tak tragiczna, tak przybijająca, że człowiek ma ochotę ją rzucić w kąt i wyć z bólu. Dlaczego?  - to najczęściej zadawane przeze mnie pytanie podczas czytania. Wydaje się wręcz nieprawdopodobne, że
nie tyle taki scenariusz może się wydarzyć, ale fakt że nikt nie reaguje odpowiednio wcześnie. Strach, obsesja rządząca nie tylko samą Matyldą, ale tymi którzy mieli być dla niej najbliżsi jest wstrząsająca. Choroba, która zniszczyła tyle szczęścia i niewinnych osób - trudno w to wszystko uwierzyć. Lektura z gatunku bardzo ciężkiego kalibru, i przyznam, że jeśli pozostałe książki pani Zimniak są w podobnym stylu to ja z ręką na sercu odpuszczam. Jak dla mnie za dużo zła.

Wyzwania: Polacy nie gęsi..., Pod hasłem, Gra w kolory.

piątek, 16 stycznia 2015

Iwona Czarkowska "Kobieta do zadań specjalnych"

Iwona Czarkowska
"Kobieta do zadań
specjalnych"
232 strony
Zu (Zuzanna Roszkowska) ma wyjątkowy talent do utrudniania sobie życia. Nie chodzi tu o motywy, bo zawsze chce żeby wszystko było jak najlepiej. No i tu leży problem, bo im bardziej chce tym gorzej wszystko wychodzi. No widać taka jej uroda, że próbując ugotować gulasz (a należy bezwzględnie pamiętać, że kulinaria szeroko pojętę to nie jest Zu mocna strona) prawie pozbawia ukochanego małżonka życia i z lekka rujnuje mieszkanie - ba, nawet zjawia się władza stosowna i próbuje Zu wsadzić do paki...

Niemniej jednak Zu stara się zawsze, a z tych starań wyniknął fakt, że szef zesłał ją (czyżby karnie?) na placówkę oddaloną. Zuzanna bowiem specjalizuje się w nieruchomościach i ma jechać tajnie na przeszpiegi do (uwaga!) Miasteczka Wielkiego. Podobno mają tam niebawem napłynąć duże środki finansowe z ramienia funduszy Unii Europejskiej i szef Zu ostrzy sobie pazury na rozliczne grunta, które mógłby ewentualnie nabyć drogą kupna po cenach więcej niż atrakcyjnych.

Zuza rusza w podróż pełną przygód, ukochany małżonek ląduje w Londynie (pan doktor i dobry kontrakt) i musi radzić sobie ze wszystkim sama, np. z brakiem kwatery w nowym miejscu lub... znikającym nieboszczykiem! Ubaw po pachy gwarantowany :).

Pani Czarkowska mnie znowu rozbroiła swoim nad wyraz zaraźliwym poczuciem humoru. Książkę czyta się szybciutko i z ogromną przyjemnością. Może nie płakałam ze śmiechu jak przy "Zdradzie pachnącej pomarańczami", ale zapewniłam sobie zdrową dawkę śmiechu. I co najfajniejsze, książka ma kontynuację i koniecznie muszę ją przeczytać.

Wyzwania: Gra w kolory, Polacy nie gęsi..., Grunt to okładka.