środa, 23 października 2013

Hanna Cygler "Kolor bursztynu"

Hanna Cygler
"Kolor bursztynu"
316 stron
Aniela - tak na nią mówiła ukochana babcia, Anita - zwana tak przez nieobecną w jej życiu matkę i Nela - zmagająca się z codziennością mama dwójki dzieci to ta sama osoba - Pani Lisiecka.

Życie od początku jej nie rozpieszczało, własnej mamie przeszkadzała, w szkole była wyśmiewana ze względu na szpecące ją okulary, trudno powiedzieć że z mężczyznami jej się układało (pierwszy napotkany podczas desperackiego wyjścia na dyskotekę został jej mężem). Dwoje dzieci to jej jedyne sukcesy, wychowuje je sama, bo jak się okazało mąż woli towarzystwo męskie...

Hanna Cygler
Pracując w muzeum napotyka niejakiego Kaja Hansona - człowieka, który zrujnował jej życie zabijając ukochanego Wiktora. zbiegiem okoliczności staje się posiadaczką znacznej sumy pieniędzy, postanawia odmienić swoje życie, siebie a przede wszystkim doprowadzić by sprawiedliwość zatriumfowała...

Nie spodziewałam się, że ta książka okaże się tak fantastyczną pozycją kryminalną. Są tam bowiem porachunki jubilerskie z wątkami bursztynowymi :). Przeżywałam z główną bohaterką wszystkie perypetie. Doskonale się bawiłam. To piękna powieść o tym jak ważne są więzy rodzinne, jak warto ze sobą szczerze rozmawiać i jak cenna jest w dzisiejszym świecie prawdziwa przyjaźń.

Hanna Cygler to rodowity gdańszczanin, nie dziwi zatem wybór miejsca akcji tej książki. I po raz kolejny - to moje pierwsze zetknięcie z jej twórczością, i jestem przekonana, że nie ostatnie :).

Książkę zgłaszam do wyzwania:

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza