![]() |
| Małgorzata Kalicińska "Dom and rozlewiskiem" 492 strony |
Kiedy przed laty tuż po ukazaniu się "Rozlewiska" sięgnęłam po ksiażkę byłam oczarowana i zachwycona. Ale to było kiedyś. Teraz bardziej krytycznym okiem spojrzałam na to co czytam i szału już nie było. Może dlatego, że pomysł był już tak wielokrotnie powielany i już się opatrzył. A może dlatego, że nie czułam że to powieść. Dla mnie to bardziej spisana relacja typu zjedliśmy barszcz zaciągnięty śmietaną, a taki barszcz to się robi tak i tak. Mimo tego książka ma swoje mocne strony: tworzy wyjątkowy klimat, wspomina historie piękne i bolesne i pięknie opisuje przyrodę. Ale kłuły mnie w oczy wulgaryzmy, jak dla mnie rzecz niepotrzebna. I męczyło ciągłe wałkowanie tematu jak Gosia kiedyś tak dbająca o figurę się roztyła i o matko ile ona kalorii pałaszuje tam na wsi :). Postacie Basi i Kasi są przepiękne i chwytające za serce.
![]() |
| Małgorzata Kalicińska |
Sama autorka również mieszka na wsi i wie jak cieszyć się życiem w otoczeniu najbliższych i natury - i to muszę przyznać najbardziej mnie w niej jako autorce ujęło.
"Dom and rozlewiskiem" to niekoniecznie wakacyjne czytadło. To dobra historia o ciekawych ludziach i dotyka zwykłych problemów takich jak czy żyć według tego co nam świat narzuca, czy według siebie; alkoholizm; samotność i chęć bycia kochanym. Z pewnością kiedyś sięgnę jeszcze po ciąg dalszy, bo choć czytałam to mi zupełnie wyparował ze świadomości :).
Och i prawie mi serce stanęło jak bohaterowie pojechali na wycieczkę do Krakowa i wspomnieli o Grzegorzu Turnau i jego piosence, tylko zamiast ul. Brackiej użyli Grodzkiej. Skandaliczne niedopatrzenie, aczkolwiek Grodzka jest następną po Brackiej przecznicą wychodzącą z Rynku Głównego :).
Wyzwania: Polacy nie gęsi..., Pod hasłem, Przeczytam tyle ile mam wzrostu, Czytam opasłe tomiska, Grunt to okładka

