Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mary Higgins Clark. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mary Higgins Clark. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 grudnia 2014

Mary Higgins Clark "Milczący świadek"

Mary Higgins Clark
"Milczący świadek"
228 stron
Pat Traymore jest najwyrażniej dobrą dziennikarką, bowiem to właśnie jej powierzono nakręcenie dokumentalnego filmu o życiu i pracy senator Abigail Jennings. Sprawa jest o tyle ważna, że pani senator być może już wkrótce zostanie wybrana przez prezydenta na wice-prezydenta - film może zatem przysporzyć jej większe poparcie społeczeństwa. Dziennikarka przenosi się zatem do Waszyngtonu by być bliżej pani Jennings.

W pewnym sensie przeprowadzka do Waszyngtonu jest dla Pat powrotem do przeszłości. Jako dziewczynka mieszkała tam, jej ojciec był również liczącą się osobą w politycznym światku. Jednak na rodzinnym życiu położyła się długim cieniem tragedia. Doszło w domu do tragedii w wyniku której zginęli obydwoje rodzicie Pat, a ona sama ledwo uszła z życiem. Policja skłoniła się do teorii, że to ojciec był winny i dopuścił się tak potwornego czynu. Pat jednak wierzy, że ta teoria nie jest prawdziwa i będzie się starała dotrzeć to tego, co tak naprawdę wydarzyło się w jej rodzinnym domu w przeszłości.

Ścigana przez dziwne wspomnienia, w poczuciu zagrożenia - ktoś bowiem zaczął ją straszyć anonimami i nawet włamał się do jej domu - Pat postanawia za wszelką cenę zamieszkać na dobre w starym miejscu i liczy na to, że uda jej się przypomnieć zdarzenia z owego feralnego wieczoru. Jednocześnie zaczyna skrupulatnie grzebać w przeszłości pani senator, co niekoniecznie spotyka się z jej uznaniem. Pewny rzeczy jednak ukryć się nie da nawet po wielu latach.


Dobry kryminał z początków pisarskiej kariery Mary Higgins Clark. Czasami straszny i mocno trzymający w napięciu jak na thriller przystało. Podziwiam główną bohaterkę, że tak nieustraszenie wałczyła o odkrycie prawdy i niestrudzenie ignorowała pogróżki dotyczące jej życia - ja bym ani jednej nocy nie spędziła w starym domu wiedząc, że ktoś na mnie dybie :). Miła rozrywka i ciekawa historia o pięciu się na szczyt władzy, tak prawie po trupach do celu...

Wyzwania: Grunt to okładkaCzytam lietraturę amerykańskąPrzeczytam tyle ile mam wzrostu.

środa, 22 października 2014

Mary Higgins Clark "Dwa słodkie aniołki"

Mary Higgins Clark
"Dwa słodkie aniołki"
208 stron
Kathy i Kelly to bliźniaczki, które zostają porwane z własnego domu. Rodzice - Margaret i Steve Frawley -  w tym czasie zostawili je z opiekunką i teraz zrozpaczeni zrobią wszystko, by córeczki odzyskać.

Wkrótce otrzymują list od porywaczy z żądaniem okupu w wysokości ośmiu milionów dolarów. Policja zastanawia się skąd tak wygórowana cena, Frawley'owie bowiem nie są ludźmi zamożnymi. Dopiero co przeprowadzili się do nowego domu, którego nawet nie byli w stanie całkiem odremontować. Dodatkowo ani Margaret ani Steve nie pochodzą z zamożnych rodzin, więc nie mają co liczyć na finansową pomoc z ich strony.
Steve podjął niedawno pracę w szanującej się firmie i liczy po cichu na to, że to właśnie nowi pracodawcy pomogą załatwić kwestię finansową. Tym bardziej, że firma miała ostatnio jakieś kłopoty i dobry PR jest w ich sytuacji jak najbardziej wskazany.

Okup zapłacono, ale do rodziców wraca tylko jedna dziewczynka. Porywacz w liście informuje, że druga niestety uległa wypadkowi, a on sam targany wyrzutami sumienia odbiera sobie życie. Tak by mogła zakończyć się tragiczna historia, na szczęście pani Higgins Clark buduje powieść dalej. Bo ocalała bliźniaczka cały czas utrzymuje, że jej siostra nadal żyje i jest przetrzymywana przez porywaczy. Córce zdaje się wierzyć wyłącznie mama, ale ta stanie na głowie, żeby dotrzeć do prawdy.



Historia sama w sobie jest słaba, mocno oklepana  - porwanie, okup -  czytając czułam się jakbym oglądała kiepski film amerykański z fatalną obsadą i już wyobrażałam sobie wszystko przeniesione w realia późnych lat osiemdziesiątych. Ale co zasługuje na uwagę to wątek bliźniaczek i ich niesamowitej więzi i to sprawiło, że książki nie odłożyłam. Bo Kathy i Kelly dzieli coś niebywałego, jedna potrafi odczuwać to co przeżywa druga, potrafią porozumiewać się ze sobą telepatycznie i używają własnego języka. To dzięki tak silnej więzi i wierze w to, że ona istnieje Margaret stawia wszystkich w stanie gotowości i zmusza do działania. I to było w tej powieści niezwykłe i sprawiło, że ze zniecierpliwieniem czekałam co wydarzy się na kolejnej stronie.

Wyzwania: Pod hasłemGrunt to okładkaCzytam literaturę amerykańskąPrzeczytam tyle ile mam wzrostu.

wtorek, 30 września 2014

Mary Higgins Clark "Sen o nożu"

Mary Higgins Clark
"Sen o nożu"
245 stron
Czy to możliwie, że drzemią w tobie więcej niż jedna osobowość? I w zależności od tego, czego w życiu doświadczasz uruchamia się zupełnie inna strona ciebie samej. Mechanizm obronny? Zdecydowanie można tak powiedzieć przyglądając się życiu Laurie Kenyon.

Laurie jako mała dziewczynka została uprowadzona spod własnego domu i przez 2 lata więziona przez parę Bic'a i Opal. Gdy stała się niebezpieczna dla pary oszustów - jako większa dziewczynka już coraz więcej przecież pamiętała - podrzucili ją z powrotem. To czego przez te lata w niewoli doświadczało zaowocowało absolutnym wymazaniem tego mrocznego okresu z pamięci. Laurie zaczęła żyć, jakby nic się nie wydarzyło.

Sara  - starsza siostra Laurie - obiecała sobie już jaki dziecko, że jeśli ukochana siostrzyczka wróci do domu ona się już zawsze będzie nią opiekowała i nie pozwoli, żeby jej się coś złego przydarzyło. Mijają lata, rodzice dziewczyn giną w tragicznym wypadku co uruchamia w Laurie włączenie systemu obronnego - coraz więcej osobowości zaczyna dominować ją. Być może wszystko dałoby się wyleczyć, gdyby nie tragiczna śmierć jednego z wykładowców Laurie. Został zamordowany przy użyciu noża, który nie tyle był w posiadaniu Laurie, ale był również tematem prześladującego ją od lat koszmarnego snu.

Czy ktoś próbuje Laurie wrobić? Komu zależy na śmierci profesora? Czy Laurie jako dorosła kobieta może zaszkodzić swoim oprawcom z przeszłości? Sara postanawia stanąć w obronie siostry i zrobić wszystko, by prawda wyszła na jaw. Nawet jeśli prawda okaże się okrutna.



Ciężka to była dla mnie lektura ze względu na przewijający się temat wykorzystanego dziecka. Postanowiłam się zatem skupić na kwestii rozszczepienia osobowości i niesamowitych wydarzeń będących tego efektem. Wysiłki lekarzy, by pomóc Laurie za wszelką cenę wrócić do zdrowia i ich gotowość na niebywałe odkrycia jest godna uznania. I niebywała miłość siostry - za wszelką cenę postanowiła dotrzymać danego słowa i opiekować się młodszą siostrą mimo wszystko. Lektura szybka, momentami przyprawiająca o gęsią skórkę z elementami dużej dawki zaskoczenia i tryumfującą sprawiedliwością.

Wyzwania: Grunt to okładkaCzytam literaturę amerykańskąPrzeczytamm tyle ile mam wzrostu.

czwartek, 25 września 2014

Mary Higgins Clark "Syndrom Anastazji"

Mary Higgins Clark
"Syndrom Anastazji"
144 strony
Po raz pierwszy trafiłam na zbiór opowiadań napisany przez Mary Higgins Clark i choć za taką krótszą formą literacką nie przepadam, postanowiłam zaryzykować i się przekonać czy uda się autorce zbudować napięcie i stworzyć sensację w mniejszej objętości.

"Syndrom Anastazji" to zbiór 5 opowiadań, z którego tytułowe jest najdłuższe i zdecydowanie najlepsze. Jej bohaterką jest Judith Chase - uznana pisarka historyczna. Podczas pracy nad najnowszą książką przeprowadziła się do Londynu, by sobie pracę poszukiwawcze ułatwić.  Judith jest wdową i zupełnie nie planowała żadnego związku, lecz na jednym z przyjęć poznała Sir Sthephena Halleta i wszystko wskazuje na to, że jej nowy ukochany niebawem zostanie premierem Anglii. Ale nie o tym to historia zupełnie.

Judith wie, że urodziła się gdzieś w okolicach Londynu. Jest wojenną sierotą znalezioną po jednym z bombardowań bez żadnych dokumentów. Przy okazji jednego z przyjęć poznaje doktora Rezę Peta, który specjalizuje się w specyficznej formie hipnozy. Judith postanawia skorzystać z jego usług i cofnąć się do czasu, kiedy była dzieckiem. Być może wtedy uda jej się odnaleźć jakiś szczegół wiążący ją z biologiczną rodziną. Podczas wizyty coś jednak nie idzie tak jak powinno i w życiu Judith pojawia się Margaret Carew  - osoba z odległej przeszłości. Tymczasem w Londynie tajemnicza osoba zaczyna podkładać bomby...

Opowiadanie "Szczęśliwy dzień" serwuje niezłą emocjonalną jazdę głównej bohaterce, a w "Podwójnym widzeniu" kolejna kobieta będzie chciała przechytrzyć niebezpiecznego człowieka. Dwa pozostałe opowiadania były takie sobie, bez ochów i achów.


Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że opowiadania tak bardzo przypadną mi do gustu. A "Syndrom Anastazji" przypomniał mi za co lubię twórczość Higgins Clark, nawet żałowałam że to nie pełnowymiarowa powieść, bo tak mnie ta niesamowita historia wciągnęła. I tym samym przyznaję, że od dziś opowiadania trafiają do form przeze mnie ulubionych :).

Wyzwania: Czytam literaturę amerykańskąGrunt to okładkaPrzeczytam tyle ile mam wzrostu.

niedziela, 6 lipca 2014

Mary Higgins Clark "Udawaj, że jej nie widzisz"

Mary Higgins Clark
"Udawaj, że jej
nie widzisz"
247 stron
Jak można przekonać się po lekturze tej książki, każdy zawód niesie za sobą ryzyko. Nie chodzi mi tu stricte o ryzyko zawodowe, narażanie życia jak na przykład w przypadku strażaków. Mam na myśli ryzyko spowodowane tym, że człowiek znajdzie się o nieodpowiedniej porze w nieodpowiednim miejscu i wpada po uszy w koszmarną sprawę. Bo jak inaczej wytłumaczyć uprawianie jakże przyjemnego zawodu jakim jest nowojorski agent nieruchomości? W taki pasztet wpakowała się nieświadomie zupełnie Lacey Farrell.

Lacey była świetną agentką nieruchomości zostaje poproszona o sprzedaż mieszkania. Transakcja jest niezwykle przykra dla pozbywającej się mieszkania Izabelli, było ono własnością jej córki Heather, która nie tak dawno zginęła w wypadku samochodowym. Lacey zapoznaje się bliżej z Izabellą i dowiaduje się, że ta miała podejrzenia, że córka nie zmarła w wyniku nieszczęśliwego wypadku, ale została zamordowana. Gdy Lacey przyprowadza potencjalnego kupca, Izabell jest niezwykle poruszona gdyż robiąc porządki natrafiła na pamiętnik córki i niewyjaśnione kwestie zaczęły jej się układać w rozwiązanie, co tak naprawdę się Heather przytrafiło.

Niestety Izabell zostaje zamordowana w mieszkaniu córki, na domiar złego Lacey staje twarzą w twarz z mordercą i wkrótce okazuje się, że jest jedyną osobą, która może pomóc w identyfikacji złoczyńcy. Przed śmiercią dostaje od Izabell kilka wyrwanych kartek z pamiętnika córki i obiecuje dostarczyć je jej ojcu. Sprawa jest o tyle poważna, że prokurat decyduje się objąć Lacey programem ochrony świadków. Chcąc nie chcąc kobieta udaje się do Minneapolis i rozpoczyna zupełnie nowe życie z dala od rodziny jako Alice Caroll. Jak przystało na bohaterkę Higgins Clark będzie próbowała na własną rękę dociec prawdy.


Nie wiem czy to kwestia panujących u mnie upałów, czy może przesyt pisarstwem pani Higgins Clark, ale taka książka średniawa była. Momentami nawet mocno nużąca, choć starałam się wczuć w postać głównej bohaterki i poczuć jej samotność (a może mnie to właśnie przybiło...). Ciekawym zabiegiem niewątpliwie było to, że wiedzieliśmy kto został ofiarą oraz kto zbrodni dokonał w zasadzie od początku książki. Żeby poznać powody, dla których pewne osoby były likwidowane trzeba dzielnie wytrzymać do ostatnich stron książki :).

Wyzwania: Czytam lietraturę amerykańskąPod hasłemPrzeczytam tyle ile mam wzrostu.

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Mary Higgins Clark "Zatańcz z mordercą"

Mary Higgins Clark
"Zatańcz z mordercą"
255 stron
Nona Robers, producentka telewizyjna prosi swoje dwie przyjaciółki  - Erin i Darcy o pomoc w nakręceniu programu. Kobiety poznały się na kursie tańca, każda z nich jest samodzielna i niezależna - Erin produkuje orginalną biżuterię, a Darcy jest dekoratorką wnętrz.

Tematem programu ma być zjawisko umawiania się na randki aranżowane ogłoszeniami potencjalnie matrymonialnymi. Dziewczyny przystają na prośbę i zaczynają na potęgę się umawiać. I pewno ciekawy program by z tego wyszedł, gdyby nie fakt, że po pewnej randce Erin zostaje znaleziona martwa.

Szczegóły popełnionego zabójstwa nawiązują do zbrodni popełnionej kilkanaście lat wcześniej, ówczesna ofiara podobnie jak Erin miała zamiast jednego buta piękny pantofelek idealnie nadający się do tańczenia. Oczywiście w śledztwo jest zaangażowana policja i stopniowo wychodzą na światło dzienne podobne przypadki zabójstw. Darcy postanawia za wszelką cenę odnaleźć zabójcę rzucając się w wir umawiania się na randki z potencjalnymi mordercami. Czy i z nią morderca będzie chciał zatańczyć?


Jak to bywa z powieściami pani Higgins Clark czyta ją się błyskawicznie. Akcja mknie do przodu jak rozpędzony rollercoaster, a czytelnik  - w sensie ja - zachodzi w głowę no któż te dziewoje biedne tak usuwa. Oczywiście znając już mniej więcej styl autorki doszukuję się winnych w osobach najmniej podejrzanych, ale mimo wszystko i tu mnie pisarka zaskoczyła :). Idealna książka na wakacje!

Wyzwania: Pod hasłemCzytam literaturę amerykańskąPrzeczytam tyle ile mam wzrostu.

sobota, 24 maja 2014

Mary Higgins Clark "Nie trać nadziei"

Mary Higgins Clark
"Nie trać nadziei"
224 strony
Firma farmaceutyczna Gen - stone stoi o krok od epokowego odkrycia, które może zmienić wszystko. Jej charyzmatyczny właściciel Nicholas Spencer ogłosił niedawno, że jego laboratoria są na najlepszej drodze do wynalezienia szczepionki na raka. Aby móc dokończyć badania potrzebne są oczywiście dodatkowe fundusze, które to ludzie chętnie wpłacają wierząc, że tym razem będzie to pełen sukces.

Wszystko układa się pięknie do momentu tragicznego wypadku lotniczego, w którym Spencer ginie. Wraz z nim giną zdefraudowane miliony przeznaczone na rozwój szczepionki. Ludzie wpadają w szał, podejrzewają że szef koncernu swoją śmierć upozorował i uciekł pieniędzmi rozpocząć nowe życie.

W sprawę zostaje wplątana Marcia DeCarlo zwana Carley, dziennikarka "Wall Street Weekly". Jej rola w cały przedsięwzięciu jest nietypowa, ponieważ poniekąd jest niespokrewnionym członkiem rodziny Spencera. Na dodatek sama zainwestowała w Gen-stone swoje oszczędności będąc pod wielkim wpływem Nicholasa. Lynn - wdowa po nim właśnie prosi Carley o pomoc w stworzeniu obiektywnego portretu zmarłego męża. Aby go napisać, Carley musi zacząć grzebać w niewygodnych tematach i dochodzi do tego co tak naprawdę się wydarzyło.

Drugotorowo poznajemy dramatyczną historię Neda, który traci w wyniku złej inwestycji w Gen-stone dorobek życia. Gdy dowiaduje się o tym jego żona Annie wybucha awantura, w wyniku której kobieta ucieka z domu i ginie w wypadku samochodowym. Ogarnięty bezgraniczną rozpaczą po stracie ukochanej Ned rusza wymierzyć sprawiedliwość po swojemu...



Lektura jak na Higgins Clark bardzo przewidywalna i pełna schematów. Krótkie rozdziały, szybka akcja, stopniowo odkrywane tajemnice. Było miło, choć momentami dramatycznie, ale nie powaliła mnie książka na kolana. Nic nie szkodzi, może kolejnej się uda :).

Wyzwania: Pod hasłemCzytam lietarturę amerykańskąPrzeczytam tyle ile mam wzrostu.

czwartek, 8 maja 2014

Mary Higgins Clark "Nie ma jak w domu"

Mary Higgins Clark
"Nie ma jak w domu"
240 stron
Co za dzień - mogłaby pomyśleć Celia Nolan. Mam wspaniałego męża Alexa (co prawda od niedawna, ale wiem że jestem jego całym światem), cudownego synka Jacka (to owoc mojego pierwszego małżeństwa ze zmarłym przedwcześnie Larrym). I właśnie mąż ma dla mnie jakąś niesamowitą niespodziankę (dziś są moje urodziny). Jedziemy... coraz lepiej rozpoznaję okolicę i na końcu naszej podroży mam wrażenie, że cały mój świat się właśnie zawalił. Prezentem okazuje się bezsprzecznie przepiękny dom, ale tylko ja wiem jakie okrutne on skrywa w sobie tajemnice. Bo wiecie, jak miałam 10 lat zastrzeliłam w nim własną mamę, i postrzeliłam ojczyma...

Myślę że główna bohaterka Celia Nolan alias Lizzie Barton śmiało mogłaby tak rozpocząć swoją historię. Faktem jest, że przed laty dokonała tak strasznego wyczynu, ale została uniewinniona. Jednak opinia publiczna podjęła swoją, bardziej w ich mniemaniu prawą decyzję i dziewczynka nie miała szans na dalsze normalne życie. Ponieważ ojciec zginął wcześniej w wyniku nieszczęśliwego wypadku podczas konnej przejażdżki mała Lizzie została sierotą. Przygarnęła ją dalsza rodzina i pomogła rozpocząć nowe życie z nowym imieniem i nazwiskiem.

Celia przysięgła, że nikt o jej dawnym życiu się nie dowie. Ale zaraz po przeprowadzce zaczynają się dziać dziwne rzeczy - ktoś dewastuje jej dom, ginie agentka nieruchomości i ogrodnik. Wszystko jest powiązanie z historią Małej Lizzie i wszystko zaczyna wskazywać na to, że "mała morderczyni" wróciła po latach, żeby wymierzyć po swojemu sprawiedliwość. W końcu Celia musi sobie zadać pytanie czy to przypadek, że została ponowną właścicielką domu z dzieciństwa...

 

Kolejna powieść Higgins Clark mnie nie zawiodła. Szybka akcja i to co lubię najbardziej - niespodziewane zakończenie. Dużo mi pisarka podrzucała "fałszywych tropów" i stąd zaskoczenie na  ostatnich stronach książki niemałe przeżyłam. Lekko mnie główna bohaterka irytowała momentami, starałam się zrozumieć, że chce oczyścić swoje imię z niesłusznie postawionych zarzutów i wyjaśnić co tak naprawdę się wydarzyło gdy miała 10 lat, ale metody jakimi się posługiwała opierały się głównie na kłamstwie. A potem to już lawina tych kłamstw się posypała, a ja kłamstw nie toleruję...
Mimo wszystko książka dobra i spędziłam przy niej miło czas.

Wyzwania: Pod hasłemCzytam literaturę amerykańskąPrzeczytam tyle ile mam wzrostu.

środa, 9 kwietnia 2014

Mary Higgins Clark "Śmierć wśród róż"

Mary Higgins Clark
"Śmierć wśród róż"
244 strony
Kerry McGrath jest prawniczką w biurze prokuratora New Jersey. Jest dobra w swym zawodzie i spodziewa się niebawem nominacji na sędziego. Prywatnie jest mamą 10-letniej Robin i byłą żoną Boba Kinellen'a - również prawnika, ale działającego bardziej w sferze bronienia "businessmanów" którzy nie do końca są niewinni.

Robin będąc pod opieką swojego ojca (a zdarza się to rzadko, gdyż Bob ma już nową rodzinę, a praca go niezwykle pochłania) ma niewielki wypadek na wskutek którego konieczna jest interwencja chirurga plastycznego. Na szczęście dziewczyny trafiają do sławnego doktora Smitha, który świetnie usuwa blizny z twarzy Robin. Będąc na kolejnych wizytach Kerry doświadcza dziwnych spotkań z pacjentkami wychodzącymi z gabinetu - przynajmniej 2 z nich wyglądają identycznie. Mało tego, do złudzenia przypominają twarz zamordowanej przed 10 laty Sussanne Reardon. Była to głośna swego czasu sprawa, zamordowana była córką Smitha i to jego obciążające zeznania wsadziły jej męża Skipa do więzienia. Kerry próbuje rozwikłać zagadkę i dowiedzieć się, czy Skip został słusznie skazany. Ciekawi ją również powód, dla którego Smith nadaje rysy twarzy zmarłej córki innym kobietom.

Kerry nawiązuje kontakt z Geoff'em - dawnym obrońcą Skipa. W cały wątek wplątany jest również grasujący złodziej dzieł sztuki okradający zamożne rezydencje. Kerry dostaje ostrzeżenie od swojego przełożonego, że grzebanie w tej sprawie skończy się dla niej brakiem nominacji na sędziego. Musi dokonać wyboru - prawda czy kariera. Tymczasem ktoś grozi jej córce...

W tym roku postanowiłam choć raz w miesiącu przeczytać jakąś książkę Mary Higgins Clark. Póki co mi się udaje i póki co były to szybkie lektury. Ta była inna i to nie pod względem czasu poświęconego na jej połknięcie :). To była świetna książka i już. Szybkie akcje, piękne relacje mama - córka, i trochę miejsca na nowo rodzące się uczucie i świetna zagadka. Jak dotąd to najlepsza książka pani Higgins Clark! Angielski tytuł książki nawiązuje do pierwszych słów piosenki, której zapis nutowy został znaleziony w ręku zamordowanej Susanne.


Wyzwania: Grunt to okładkaCzytam literaturę amerykańskąPrzeczytam tyle ile mam wzrostu.

niedziela, 30 marca 2014

"Dziedziczka" Mary Higgins Clark

Mary Higgins Clark
"Dziedziczka"
264 strony
Monika Ferrel jest pełną poświęceń lekarką, w końcu ma najważniejszych pacjentów z możliwych - dzieci. Jeden z jej podopiecznych doznał "cudownego uzdrowienia" i akt ten rodzice przypisują jednej z nieżyjących już zakonnic, siostrze Catherine.

Tymczasem śmiertelnie chora Olivia Morrow stojąca już u kresu swoich dni pragnie pod koniec życia wyjawić długo skrywaną tajemnicę dotyczącą jej kuzynki, tej samej zakonnicy Catherine. W grę wchodzi olbrzymi spadek, który mógłby się znaleźć w rękach prawowitych spadkobierców owej siostry.

Co ma wspólnego zatem młoda lekarka z tą sprawą? I dlaczego nagle ktoś zaczyna czyhać na jej życie? Wszystko wyjaśnia dalsza lektura książki :).

Myślę, że opinie dotyczące książek Mary Higgins Clark są niezwykle skrajne. Od okrzyknięcia ją mistrzynią suspensu po słabiutkie recenzje. Nie jest to książka, która być może diametralnie poszerza horyzonty,  niemniej jednak dla mnie to była bardzo przyjemna lektura. Lubie szybką akcją i tego mi autorka dostarczyła. I lubię, kiedy dawno skrywane tajemnice wychodzą na światło dzienne, a już najbardziej lubię happy end - no cóż poradzić, tak już mam :). Zatem z kolejną książka autorstwa pani Higgins Clark spędziłam kilka przyjemnych chwil.



Wyzwania: Pod hasłemCzytam literaturę amerykańskąPrzeczytam tyle ile mam wzrostu.