Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Grochola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katarzyna Grochola. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 kwietnia 2015

Katarzyna Grochola "A nie mówiłam"

Katarzyna Grochola
"A nie mówiłam!"
368 stron
Judyta przeszła niebywałą metamorfozę - z kobiety porzuconej i w jej mniemaniu niechcianej przez nikogo stała się kobietą spełnioną i szczęśliwą. Oczywiście jak to u niej bywa, nie jest w stanie egzystować bez problemów i w tym tomie traci pracę.

Utrata pracy przez Judytę odbywa się w dość dramatyczny sposób, bowiem wynikła z zupełnego zamieszania. Jutka czasami cierpiąc na brak weny w tworzeniu sensownych odpowiedzi na listy zapisywała swoje absolutnie szczere odpowiedzi okraszone humorem i nie pozbawione drobnej dawki cynizmu. W wyniku pomyłki do druku poszły nie te wersje, które powinny i wydawać by się mogło, że przez ten wypadek kariera pisarska Judyty ulegnie dramatycznemu zakończeniu :).

Tosia niezadowolona z nowych studiów zdecydowanie poszukuje własnej tożsamości uprzykrzając tym niewątpliwie życie całej rodzinie. A, rodzina... Szaleni i rozwiedzeni już rodzice postanawiają pobrać się ponownie w otoczce niezliczonych problemów, a kochany Adaś zabiera Judytę w podróż marzeń do USA.

Ostatni tom przygód Judyty połknęłam w tempie błyskawicznym. Niestety, bo bardzo polubiłam taką swojską bohaterkę i jej losy. Zdałam sobie sprawę, że Jutka nie jest szalona tylko po prostu taka jak większość z nas i to zdecydowanie spowodowało, że zapałałam do niej tak ogromną sympatią. Chętnie bym dowiedziała się co u niej dalej słychać, ale mogę spokojnie się pożegnać wiedząc, że u niej wszystko gra!

Wyzwania: Polacy nie gęsi...Gra w koloryZielono mi.

piątek, 30 maja 2014

Katarzyna Grochola "Ja wam pokażę"

Katarzyna Grochola
"Ja wam pokażę"
384 strony
Ukochany Judyty - Adam Niebieski wyjeżdża na pół roku do USA. Jutka rozłąki boi się okrutnie, tęskni niebywale i martwi się, że ten wyjazd nic dobrego nie wniesie w ich związek, mało z tym obawia się, że może wszystko popsuć.

Judyta rzuca się w szał pracy, Tosia szykuje się do matury. Eksio podejrzanie często zaczyna w życiu byłej żony się pojawiać i sprawiać wrażenie chęcią przywrócenia dawnego ładu. A Adam pisze maila, w którym informuje, że najlepiej będzie jak do siebie odpoczną i nie będą się kontaktować. Czarna rozpacz...

O ile w poprzednich częściach Judyta dawała się ponieść wydarzeniom, w tej książe walczy o siebie i swoją miłość. Walczy po cichu, bo zbyt wiele rzeczy chciałaby powiedzieć wprost, ale nie starcza jej odwagi. Uczuciowo się miota, bo bardzo chce z Adamem zostać, ale na siłę przekonuje się, że doskonale sobie poradzi w życiu sama.

Choć ta część była najsłabsza z całego cyklu, dostarczyła mi tego, czego oczekiwałam - szczęśliwego zakończenia na dosłownie ostatniej stronie i w ostatnim akapicie :). A ja sobie lubię powtarzać, że wszyscy żyli długo i szczęśliwie.

Było też parę chwil do śmiechu jak ta, gdy Judyta chce przygotować romantyczną kolację i zabiera się za nią ubrana w skąpe, a ponętne ciuszki. I nie można pominąć wątku rodziców, choć rozwiedzeni postanawiają do siebie wrócić - komedia. Generalnie cała seria mnie niezwykle odstresowała i zrelaksowała, zatem cel uważam za osiągnięty :).

Wyzwania: Polacy nie gęsi...Przeczytam tyle ile mam wzrostuCzytam opasłe tomiska.

poniedziałek, 19 maja 2014

Katarzyna Grochola "Serce na temblaku"

Katarzyna Grochola
"Serce na temblaku"
332 strony
Judyta jest już prawie szczęśliwa. Mieszka z ukochanym Adamem Niebieskim, córka Tosia świetnie się z nim dogaduje, przyjaciele go lubią... ale pełni szczęścia nie ma, bo co się stanie jak się zaangażuje za bardzo, i facet odejdzie - znów będzie miała złamane serce? Postanawia wziąć sprawy we własne ręce i udowodnić cobie i światu jak fantastycznie potrafi sobie sama ze wszystkim radzić :).

Zaczyna od kiepskiego pomysłu szybkiego pomnożenia kapitału. Nie mówiąc nic ukochanemu podejmuje ze wspólnego konta pieniądze odłożone na ich pierwsze wspólne wakacje. Udaje się do Berlina z Ewą Ostapko i głęboko wierzy w ich cudowne pomnożenie. Rezultat można było przewidzieć - inwestycja okazuje się przekrętem i teraz Judyta musi dosłownie stanąć na rzęsach, żeby sprawa się nie wydała...

Żeby stresów nie było za mało wszyscy dookoła grzmią, że powinna coś w końcu ze sobą zrobić i zacząć o siebie dbać. Czepialstwo niebywałe doprawdy :). A w sympatycznej wsi pojawia się nowa para sąsiadów - rudowłosa Renia z niezwykle bogatym mężem i paskudnym psem!

Miło się czytało kontynuację, choć śmiechu było zdecydowanie mniej niż podczas lektury pierwszej części. Judyta rozbraja swoimi decyzjami, a raczej ciągłą ich zmianą. Raz chce być silną i samowystarczalną kobietą tylko po to, by zaraz z przyjemnością oddać się pod męskie zwierzchnictwo :). Do moich ulubionych momentów zdecydowanie należy wyprawa do Berlina (wyłam ze śmiechu) i spontaniczny wypad na tenisa z Renią :).

Została mi już ostatnia część, w której dowiem się zapewne, czy Judyta da się usidlić na zawsze :).

Wyzwania: Polacy nie gęsi...Przeczytam tyle ile mam wzrostuCzytam opasłe tomiska.

czwartek, 15 maja 2014

Katarzyna Grochola "Nigdy w życiu"

Katarzyna Grochola
"Nigdy w życiu"
300 stron
Potrzebowałam czegoś do pośmiania, no taka wewnętrzna potrzeba się zrodziła we mnie i już. I choć na co dzień śmieję się dużo, to jeśli chodzi o lekturę nie jest już tak łatwo. Bo lektura taka musi wzbudzić u mnie salwy śmiechu i najlepiej jeszcze oczy załzawić, a  nie wywołać jedynie uśmiech na ustach. I tak przeszukując czeluście umysłu przypomniałam sobie, że dobrze mi się czytało przed laty przygody Judyty z "Nigdy w życiu". Nie zastanawiając się wiele postanowiłam odświeżyć sobie przeczytaną dawno już książkę...

Judytę mąż zostawił dla "nowszego modelu" z którym będzie miał niebawem całkiem nowego potomka. Początkowo załamana postanawia po raz pierwszy samodzielnie stanąć na nogi i udowodnić sobie i światu, że już nigdy w życiu żadnego chłopa nie będzie potrzebowała. Spontanicznie kupuje działkę na podwarszawskiej wsi i buduje swój wymarzony domek. Zamieszkuje tam z nastoletnią córką Tosią i żywym inwentarzem w postaci psa i kotów.

Judyta pracuje na zlecenie w pewnym piśmie, jest specjalistką od udzielania rad wszelakich: jak wywabić rdzę, co zrobić gdy mąż odejdzie do innej kobiety (o zgrozo co by tu doradzić), jak poprawić wygląd włosów i paznokci itp. Pewnego dnia dostaje list w niebieskiej kopercie i tak zaczyna się jej przygoda z panem Niebieskim :).

Katarzyna Grochola
Katarzynę Grocholę to chyba każdy już zna więc nie ma potrzeby się rozpisywać. To co w niej cenię to, że wydaje się być nadal zwykłą kobietą z najnormalniejszymi w życiu prozaicznymi problemami. A że w życiu imała się najróżniejszych zwodów od bycia salową w szpitalu po pracę w biurze matrymonialnym czy bycie pomocnicą cukiernika ma bardzo zdrowe podejście do życia i potrafi doceniać rzeczy małe. No i jak jej nie lubić jeśli to też Kasia :)

A co do mojego śmiania się - oj były momenty że nie mogłam się przestać chichrać i łzy poleciały. Najzabawniejszy fragment to moment kiedy Judyta przygotowuje się do randki i postanawia przeczytać prasę młodzieżowo - kobiecą w celu uzyskania istotnych podpowiedzi co trzeba a czego absolutnie nie można. Stworzona przez nią kompilacja rad, porad i cennych wskazówek jest nieprawdopodobna! I jak tu współczesna kobieta ma nie zwariować?

Zaraz zabieram się za lekturę kolejnego tomu przygód Judyty Dzielnej Nowoczesnej Kobiety :).

Ach i jak mnie ucieszył fakt, że w chwili zakończenia lektury "stuknęła" mi 52-ga książka przeczytana w 2014 roku. Brawo dla mnie :).

Wyzwania: Polacy nie gęsi...Przeczytam tyle ile mam wzrostuCzytam opasłe tomiska.