poniedziałek, 25 maja 2015

Janet Evanovich "Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy"

Janet Evanovich
"Jak upolować faceta?
Po pierwsze dla
pieniędzy"
343 strony
Zdesperowany człowiek pozbawiony środków do życia jest w stanie podjąć się najróżniejszych zajęć, byle tylko kompletną finansową klapę odsunąć jak najdalej w czasie. Coś na ten temat może powiedzieć zapewne Stephanie Plum - z braku możliwości innych postanawia zacząć pracować u swojego kuzyna Vincenta. Mężczyzna ów prowadzi specyficzną firmę, która zajmuje się wpłacaniem kaucji za przestępców. W przypadku, gdy delikwent nie spełnia określonych warunków pracownicy Vincenta muszą go siłą doprowadzić do przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Za taką zakończoną sukcesem usługę dostają 10% wartości kaucji, a w branży są nazywani łowcami nagród.

Nie było by w tym zawodzie nic niezwyczajnego, gdyby nie fakt, że Stephanie nie ma bladego pojęcia jak go wykonywać. Nowo zakupiona spluwa przyprawia ją o stany lękowe, nie zna żadnej sztuki walki, może jedynie wykazać się olbrzymią pomysłowością i determinacją, by sprawę doprowadzić dla szczęśliwego z jej perspektywy zakończenia. A stawka jest nie byle jaka - musi "złapać" człowieka znanego jej od dzieciństwa, policjanta oskarżonego o zabójstwo. Wtedy jej problemy finansowe będą rozwiązane...

Janet Evanovich
Janet Evanovich to amerykańska autorka, będąca od wczesnych lat przekonana iż jej życie musi być w jakiś sposób związane z szeroko pojętą sztuką. Próbowała swoich sił początkowo w malarstwie i niebawem odkryła, że jest uczulona na pigment. Porzuciwszy ten kierunek postanowiła pisać.

Zanim rozpoczęła tworzyć cykl ze Stephanie Plum popełniła kilkanaście romansów. Po stwierdzeniu, że temat wyczerpała postanowiła przerzucić się na sensację. A przygotowywała się do tego niebanalnie - przez blisko 2 lata intensywnie ćwiczyła, zapoznawała się z policyjnymi procedurami, ba nawet uczyła się strzelać. Zaowocowało to wybornie.

Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona pierwszym tomem przygód Stephanie Plum. Nie spodziewałam się muszę przyznać, że będzie to lektura mocno sensacyjna, zupełnie nielukrowana, za to twardo i rzeczowo podchodząca do sprawy. Były momenty zabawne, były wzbudzające dreszcz grozy, ale były również i te przynoszące ulgę :).
Miło spędzony czas i jak dla mnie świetna wiadomość, że to dopiero tom pierwszy! Sama babcia Mazur jest tego warta :).



Wyzwania: Grunt to okładka.

2 komentarze:

  1. Już dłuższy czas kusi mnie ta seria, ciesze się, że masz o pierwszej części dobre zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś bardziej mnie bawiły przygody Śliwki, ale nadal je miło wspominam.

    OdpowiedzUsuń