czwartek, 21 maja 2015

Jodi Picoult "Krucha jak lód"

Jodi Picoult
"Krucha jak lód"
616 stron
Tytuł tej powieści idealnie charakteryzuje jedną z głównych bohaterek historii - Willow. Dziewczynka urodziła się ciężką i nieuleczalną chorobą jaką jest wrodzona łamliwość kości. Brzmi abstrakcyjnie? Ale dla Willow nawet najzwyklejsze kichnięcie może skończyć się bolesnym złamaniem. A kolejna książka Picoult pokazuje życie rodziny zmagającej się z tym wrogiem i chęć zapewnienia córce najlepszej jakości życia, niestety niebywałym kosztem.

Rodzice Willow starają się za wszelką cenę jakoś z chorobą sobie radzić, ale dla Charlotte i Sean's staje się oczywisty fakt, że bez większego nakładu finansowego sprawy zaczynają się coraz bardziej komplikować i małżeństwo popada w długi. Po rozmowie z prawnikami otwiera się przed nimi możliwość wystąpienia o odszkodowanie z tytułu  niedobrego urodzenia. Proces sądowy, jak każdy to ciężkie doświadczenie - tym razem z dwóch powodów będzie trudniejszy niż każdy inny. Charlotte jako matka ma publicznie oświadczyć, że gdyby wcześniej wiedziała z czym wiąże się choroba córeczki mogłaby nie dopuścić do przyjścia Willow na świat. A stroną oskarżoną o błąd w sztuce lekarskiej będzie w tym przypadku Piper Rice - lekarka prowadząca ciążę, chrzestna Willow i najlepsza przyjaciółka Charlotte.



Picoult napisała książkę zupełnie w sowim stylu, tę samą historię poznajemy jako relację różnych bohaterów. Choć doświadczają tego samego, ich uczucia są skrajnie odmienne. Autorka już mnie przyzwyczaiła, że w jej powieściach sprawa często ląduje na sądowej wokandzie, więc i tym razem zaskoczenia nie było.

Życie z osobą chorą nieuleczalnie to pasmo wyrzeczeń. Gdzieś w pędzie zajmowania się Willow Charlotte i Sean zaniedbali nastoletnią córkę Amelię, która wchodząc w okres dojrzewania potrzebowała wsparcia. Wiele tragedii jak na jedną rodzinę, ale zakończenie nie mieści mi się w głowie. Miałam wrażenie, że końcówka wymuszona i mocno naciągnięta. Mimo wszystko czytało się świetnie i zapałałam autentyczną sympatią do niezwyklej Willow.

Wyzwania: Pod hasłemZielono mi,

8 komentarzy:

  1. Ja byłam zachwycona tą wzruszającą historią, to do tej pory moja ulubiona książka Picoult :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękna historia, tylko to zakończenie....

      Usuń
  2. Czytałam, wzruszająca historia. Ostatnio przeczytałam też ,,Jak z obrazka" tej autorki i jestem zachwycona :)
    Moje-ukochane-czytadelka

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, owszem przyniosła mi wiele wzruszeń- szczególnie pamiętam dylematy matki kogo wybrać: lepsze warunki życia dla chorej córki czy przyjaźń. Jednak zakończenia tej historii jakoś nie pamiętam...

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam te książkę i wywarła na mnie wielkie wrażenie. Wzruszająca lektura.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo, emocjami trochę mi przypominała "Bez mojej zgody" tej autorki.

    OdpowiedzUsuń