wtorek, 30 grudnia 2014

Małgorzata Żurakowska "Muchy w zupie i inne dramaty"

Małgorzata Żurakowska
"Muchy w zupie i
inne dramaty"
352 strony
Jak ogarnąć życie, gdy domostwo to:

 - trójka dzieci w różnym wieku, a co za tym idzie z najrozmaitszymi problemami i zainteresowaniami
 - pracujący mąż
 - nieokiełznany pies
 - mieszkanie w bloku
 - rodzina, która wiecznie chce coś jeść...

Nad wszystkim panuje mama-bohaterka? Nie, po prostu mama, kobieta pracująca, która aby przetrwać kolejny dzień serwuje sobie najlepsze z dostępnych panaceum - dobry humor :).

Tak właśnie radzi sobie bohaterka sympatycznej i przezabawnej książki. Autorka zabiera nas w podróż przez wszystkie pory roku, w krótkiej i zwięzłej formie przedstawia perypetie swojej rodziny. Książka ma charakter raczej teleexpressu niż głównego wydania wiadomości (rzeczowe urywki, szybkie przejście do meritum sprawy, lekki i fantastyczny język). Szkoda tylko, że ... książka się w pewnym momencie kończy.
Małgorzata Żurakowska to mieszkająca w Lublinie dziennikarka radiowa i co czytelnika zupełnie nie dziwi mama trójki dzieciaków. Ukończyła polonistykę i dziennikarstwo. Podejrzewam, że książka jest swoistym zapisem tego co mogło lub wprost wydarzyło się w domu autorki. Całość jest doskonała na poprawę nastroju i taka bardzo swojska - któż z nas nie gotuje bigosu z 5 kg kapusty, czy przerabia tony truskawek, które tak naprawdę czekały na kogoś innego.

Ubawiłam się czytając i ciągle popijałam herbatę - tak jak bohaterka. Ach o kwestia czajnika - co gotuję wodę, to sobie o tym epizodzie z przyjemnością przypominam.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza