sobota, 25 kwietnia 2015

Camilla Läckberg"Kamieniarz"

Camilla Läckberg
"Kamieniarz"
536 stron
W pozornie spokojnej Fjällbace wydarzył się dramat. Siedmioletnia Sara została znaleziona martwa przez pracującego przy połowie rybaka. Wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek i zrozpaczona rodzina pogrąża się w żałobie.

Sara była córeczką Charlotte, z którą Erika zdążyła się niedawno zaprzyjaźnić. Strata dziecka to tragedia niewyobrażalna, tragedia zostaje pogłębiona odkryciem, że śmierć dziecka nie była nieszczęśliwym wypadkiem, ale działaniem celowym. Na czele śledztwa staje Patrik.

Erika, która sama niedawno została mamą nie jest w stanie się pozbierać po porodzie. Nowa sytuacja życiowa ją przytłacza i odbiera chęci życia, Patrik dostrzega niepokojące zmiany w ukochanej, ale nie jest w stanie zająć się wyłącznie nią gdyż śledztwo musi być jak najszybciej prowadzone.

Do rozwikłania zagadki zabójstwa czytelnik musi się przenieść do roku 1928 i poznać losy zamożnej Agnes i ubogiego kamieniarza Andersa. Historia przepełniona tak niewiarygodnym cierpieniem i dramatami, że trudno mi było przez te fragmenty przebrnąć. Jak się okazało, cofanie się do tak odległych czasów miało istotne znaczenie dla rozwiązania sprawy.

 

Poruszająca historia, która wyciąga na światło dzienne sprawy okropne, a przez lata skrzętnie ukrywane. Obłuda w jakiej żyją dziś ludzie i skala zła jest wręcz nieprawdopodobna... I najgroźniejsza z broni - kobieta - cierpiąca na przerost ambicji i ociekająca wściekłością i nienawiścią.

Trzeci tom sagi z Fjällbaki czytałam z zapartym tchem i nie mogłam się doczekać zakończenia sprawy. Końcówka daje podpodwiedź, czego będzie dotyczyła część kolejna i już wiem, że tematyka będzie znowu bardzo trudna.

Wyzwania: Pod hasłemStare-dobre czasy.

czwartek, 23 kwietnia 2015

Agatha Christie "Świadek oskarżenia"

Agatha Christie
"Świadek oskarżenia"
245 stron
Znowu trafiłam na zbiór opowiadań Christie, tym razem zupełnie odmiennych od tych, do jakich mnie szanowna pisarka przyzwyczaiła swoim bogatym literackim dorobkiem.

12 opowiadań, z których zdecydowana większość ociera się o zjawiska nadprzyrodzone i zupełnie niemożliwe do wyjaśnienia. I tu jakiś czytelniczy dysonans odczułam, bowiem autorka w swoich książkach jest raczej piewcą intelektu i rozumowego podejścia do rzeczy, stąd kwestie niewyjaśnione zupełnie w kanwę jej twórczości mi się nie mogą wpasować.

Na moją uwagę zwróciły 2 genialne wręcz opowiadania - tytułowy "Świadek oskarżenia" i "Radio". W tym drugim początkowo miałam wrażenie, że znowu będzie o "rzeczach dla rozumu nie pojętych", ale sympatycznie się przekonałam o iście zbrodniczym charakterze historii.

Zdecydowanie najlepsze opowiadanie to tytułowy "Świadek oskarżenia". Tak zwięzła historia zawiera w sobie niebywały wprost potencjał. Z resztą nie ja sama takiego odkrycia dokonałam, bowiem na podstawie tego krótkiego opowiadaniu nakręcono w 1957 r. fenomenalny film z Marleną Dietrich jako jedną, z głównych postaci.

"Świadek oskarżenia"
1957 r.,
reż. Billy Wilder 
genialna panna Plimsoll, obrońca Sir
 Wilford i niezastąpiony Carter
 Leonard Vole został oskarżony o zamordowanie starszej pani Emily French. Twierdzi on uparcie, że jest niewinny i że na czas popełnienia zbrodni ma alibi - ukochaną żonę. Z tym, że żona w sądzie zeznaje coś zupełnie innego i ku zdumieniu oskarżonego pogrąża go...

Samo opowiadanie jest fenomenalne, ale muszę przyznać że film nakręcony na jego podstawie jest majstersztykiem. Widz przez blisko 2 godziny jest zahipnotyzowany! Dialogi  - szybkie i błyskotliwe, rozbudowanie historii i końcowego wątku sprawiły, że będzie to jeden z moich ulubionych filmów powiązany z twórczością Agathy Christie.



Widać, że tym tomem Christie się bawi próbując nowych form i niezwykłej jak dla niej tematyki. Na szczęście nie do końca autorka zrezygnowała ze swojej detektywistycznej natury sprawiając mi tym samym literacką przyjemność.

Wyzwania: Stare-dobre czasyZielono miNa tropie AgathyGrunt to okładkaGra w kolory.

środa, 22 kwietnia 2015

Katarzyna Grochola "A nie mówiłam"

Katarzyna Grochola
"A nie mówiłam!"
368 stron
Judyta przeszła niebywałą metamorfozę - z kobiety porzuconej i w jej mniemaniu niechcianej przez nikogo stała się kobietą spełnioną i szczęśliwą. Oczywiście jak to u niej bywa, nie jest w stanie egzystować bez problemów i w tym tomie traci pracę.

Utrata pracy przez Judytę odbywa się w dość dramatyczny sposób, bowiem wynikła z zupełnego zamieszania. Jutka czasami cierpiąc na brak weny w tworzeniu sensownych odpowiedzi na listy zapisywała swoje absolutnie szczere odpowiedzi okraszone humorem i nie pozbawione drobnej dawki cynizmu. W wyniku pomyłki do druku poszły nie te wersje, które powinny i wydawać by się mogło, że przez ten wypadek kariera pisarska Judyty ulegnie dramatycznemu zakończeniu :).

Tosia niezadowolona z nowych studiów zdecydowanie poszukuje własnej tożsamości uprzykrzając tym niewątpliwie życie całej rodzinie. A, rodzina... Szaleni i rozwiedzeni już rodzice postanawiają pobrać się ponownie w otoczce niezliczonych problemów, a kochany Adaś zabiera Judytę w podróż marzeń do USA.

Ostatni tom przygód Judyty połknęłam w tempie błyskawicznym. Niestety, bo bardzo polubiłam taką swojską bohaterkę i jej losy. Zdałam sobie sprawę, że Jutka nie jest szalona tylko po prostu taka jak większość z nas i to zdecydowanie spowodowało, że zapałałam do niej tak ogromną sympatią. Chętnie bym dowiedziała się co u niej dalej słychać, ale mogę spokojnie się pożegnać wiedząc, że u niej wszystko gra!

Wyzwania: Polacy nie gęsi...Gra w koloryZielono mi.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Agatha Christie "Po pogrzebie"

Agatha Christie
"Po pogrzebie"
184 strony
Śmierć osoby spodziewającej się tego, nie jest dla nikogo niespodzianką, choć to zdecydowanie nieprzyjemna sprawa. Jeśli jest się dodatkowo osobą bardzo zamożną jak choćby Richard Abernethie, oprócz wielu formalności związanych z odejściem pozostaje kwestia testamentu.

Na tę okoliczność spotyka się bliższa i dalsza rodzina zmarłego. Każdy zastanawia się czy mu coś skapnie z olbrzymiego majątku. Dramatyzmu dodaje komentarz siostry zmarłego - ekscentrycznej i od lat niewidzianej przez rodzinę Cory - twierdzącej z przekonaniem, że Richardowi ktoś pomógł z życiem się pożegnać. Zaszokowana rodzina nie chce dać temu wiary, jednak gdy wkrótce po ogłoszeniu rewelacji Cora zostaje zamordowana we własnym domu sprawa nabiera innego wymiaru - kto się dopuścił tych zbrodni?

Prawnik rodziny niejaki Entwhistle zwraca się z prośbą do swojego przyjaciela Herkulesa Poirot o pomóc w rozwiązaniu dręczących go niepewności związanych z owymi zgonami. Niebawem okazuje się, że towarzyszka nieżyjącej Cory, panna Gilchrist prawie traci życie w wyniku zjedzenia zatrutego tortu. Ktoś ewidentnie próbuje się tych ludzi pozbyć, ale kto i dlaczego? Jak zwykle w grę wchodzą wielkie pieniądze, kompletny bark alibi poszczególnych członków rodziny i uzupełnienie tej wybuchowej mieszanki w postaci szarych komórek Poirota :)

 

Filmowo mogłam sobie poużywać i po raz pierwszy obejrzałam ekranizację z "najstarszą" odtwórczynią roli panny Marple - Margaret Rutherford. Film jest bardzo swobodną adaptacją, bo w oryginale przecież to Poirot prowadzi śledztwo i w rzeczywistości doskonałą komedią z wątkiem kryminalnym. Postać Marple jest niebywała, historia luźno z książką powiązana i zdecydowanie gwarantowana świetna zabawa :)
Panna Marple i Cora Lanskenay
Druga, starsza wersja już bliżej do książkowego pierwowzoru zbliżona, choć i tak z pewnymi zmianami wprowadzonymi do fabuły. Tu już widz może nacieszyć się postacią Poirota i z przyjemnością podążać za jego metodycznym śledztwem.

Helen Abernathie i Herkules Poirot
Mogłoby się zdawać, że tej historii główne skrzypce gra potężny spadek, na którego dybią różne osoby. Ku mojemu zdziwieniu motyw zbrodni poniekąd się z tym wiązał, ale nie chodziło o dużą kwotę... No cóż, zbrodnia nawet najlepiej zaplanowana przed Poirotem się nie ukryje, tym bardziej jak ktoś przykłada do upozorowania jej zbyt dużą uwagę.

sobota, 18 kwietnia 2015

Jodi Picoult "Czarownice z Salem Falls"

Jodi Picoult
"Czarownice z
Salem Falls"
488 strony
Kłamstwo niosące za sobą poważne konsekwencje ma olbrzymią siłę. Może zrujnować życie. Przekonał się o tym Jack St. Bride - sympatyczny, oddany i niestety zbyt przystojny nauczyciel. Zakochana w nim do szaleństwa uczennica posądziła go o gwałt. Sprawy potoczyły się szybko, Jack za namową swojego obrońcy decyduje się na przyznanie się do winy z pełną świadomością, że nie dopuścił się tego okropnego czynu. W efekcie jego kariera jest skończona, a on sam ląduje w więzieniu. Po wyjściu chce ułożyć sobie życie od nowa, z dala od ciążącej na nim przeszłości. Tak trafia do spokojnego Salem Falls.

Szybko okazuje się, że zła sława powędrowała za nim. Jack nie mając zupełnie niczego najmuje się do pracy u Addie Peabody - zostaje pomocą w prowadzonej przez nią restauracji. Addie po osobistej tragedii właśnie w pracy znajduje ukojenie i doskonale zdaje sobie sprawę, że nie da się od przeszłości zupełnie odciąć.

Leniwe miasteczko reaguje wrogością na pojawienie się potencjalnego zagrożenia dla dorastających dziewcząt. A te, znudzone monotonnią szukają rozrywki w najdziwniejszych rzeczach, jak choćby Gillian Duncan wraz z przyjaciółkami postanawiają zostać wiccankami i za pomocą nadprzyrodzonych sił będą próbowały wpłynąć na życie swoje i innych. Po obchodach jednego ze swych świąt, Gillian oskarża Jacka o gwałt. Miasteczko wrze, Addie która zdążyła z Jackiem się związać czuje się jak w potrzasku. Prawdy będzie poszukiwać Jordan McAfee oczywiście jak to u Picoult na sali sądowej.



Kolejna powieść Picoult, której akcja w dużej mierze toczyła się przed obliczem wymiaru sprawiedliwości. I choć znowu wątek więzienny się przewijał, generalnie historia ciekawa. Walka dwóch stron, każda twierdzi że mówi prawdę, tymczasem scenariusz taki nie wchodzi w ogóle w grę, prawda i kłamstwo przecież się wykluczają.

Piękna i pouczająca książka mocno rozprawiająca się z kłamstwem. Siła nieprawdy jest bowiem druzgocąca i wszystkich związanych z przedstawianiem fałszywych zdarzeń naznacza głębokim piętnem. W rzeczywistości nie ważne jakiego rozmiaru kłamstwo jest - żadne nie jest dobre.

Uwaga! Zakończenie książki wbija w fotel!

Wyzwania: Pod hasłem.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Agatha Christie "Niedziela na wsi"

Agatha Christie
"Niedziela na wsi"
260 stron
Weekend poza dusznym Londynem to dla spracowanego i zmęczonego John'a Christow - lekarza cieszącego się popularnością, męża przynudnawej Gerdy i ojca dwójki dzieci okazja do wypoczynku. Z chęcią korzysta z zaproszenia majętnych Angatell'ów i wybywa z miasta. Dla niego to nie tylko okazja to relaksu, będzie tam też jego kochanka Henrietta i wszystko to, co lubi najbardziej robić ON. Tak, bo liczy się tylko ON, jego potrzeby i jego marzenia.

Gerda jest kobietą zagubioną, pozbawioną polotu i zdawałoby się rozumu. Ślepo zapatrzona w męża robi wszystko, by był szczęśliwy. Uważa go za wcielone bóstwo i stale ubolewa, że nie jest lotna i sprytna. Jedzie na wieś, choć jej nie cierpi, tak samo jak nie znosi litujących się nad nią spojrzeń.

Dom Angatell'ów kipi życiem, nietuzinkowym podejściem do życia gospodyni lady Lucy i oddaną służbą. Jako osoba towarzyska, nie może sobie odmówić zaproszenia na posiłek nowego sąsiada w postaci samego Herkulesa Poirot (nie mogłam się nadziwić, że Poirot dał się namówić znajomej i w rzeczywistości kupił posiadłość nie miejską - on i jego uwielbienie natury!). Poirot wkracza, gdy w okolicach basenu jest świadkiem tragedii - doktor Christow leży postrzelony, jego żona dzierży w dłoni pistolet, a dookoła wszyscy jakby zamarli.

Gerda twierdzi, że nie ona zastrzeliła męża, tylko bezmyślnie podniosła leżący obok niego pistolet, ofiara tuż przed śmiercią zdążyła wyszeptać imię Henrietty, a do tego wszystkiego dochodzi pojawienie się dawnej miłości Christow'a. Kto i dlaczego dopuścił się takiego czynu? W tym przypadku można liczyć na nieocenioną pomoc sąsiedzką.



Filmowo mogłam sobie poużywać, bo udało mi się aż 2 ekranizacje obejrzeć. Na pierwszy ogień poszedł klasyczny Poirot:

niesamowity lokaj Gudgeon i sam Herkules Poirot
Wspaniała ekranizacja, bardzo wierna powieści z idealnie wykreowaną postacią lokaja i lady Lucy (matko i córko, co za niebywale roztrzepana kobietka).

"Le Grand Alibi" 2008
reż. Pascal Bonitzer
współcześni bohaterowie dramatu
Druga wersja już współczesna niestety na tyle, że pominięto zupełnie postać Poirota i trup zdecydowanie się gęściej ściele...
Chyba znak czasów - ciężko nakręcić coś, kiedy scenariusz przewiduje tylko jednego nieboszczyka.

Jak zwykle u Christie motywy mają znaczenie, pokazują do czego ludzie dążą, a czego im tak na prawdę brakuje. Postać Christow'a paskudnie egoistyczna w pełnym tego słowa znaczeniu i niebywale zachłanna, a przecież każdy dobrze wie, że nie można mieć wszystkiego...

niedziela, 5 kwietnia 2015

Agnieszka Kaluga "Zorkownia"

Agnieszka Kaluga
"Zorkownia"
288 stron
Bloga Zorki podczytuję od paru lat. Dawkuję sobie to, co tam jest napisane bo tematyka uderza w moje najczulsze miejsca i zmaga się z największym wrogiem człowieka - śmiercią.

Agnieszka po własnych ciężkich doświadczeniach postanowiła dołączyć do grona wolontariuszy pracujących w jednym z poznańskich hospicjów. Tam świadomie i dobrowolnie mierzy się każdego dnia z potworem, który przed laty odebrał jej córeczkę i dalej bez przeszkód przecina liny ludzkiego życia.

Opisane przez nią historie nie są wyjątkowymi przypadkami, ale niezwykle bolącą codziennością, zazwyczaj bez szczęśliwego zakończenia. I choć odchodzenie ludzi jest bezpowrotne, bohaterowie stojący za każdą z tych historii są wyjątkowi, jedyni w swoim rodzaju i absolutnie niepowtarzalni. Autorka śmierci nadaje konkretne twarze i imiona, obdziera ją tym samym z anonimowości i myślę, że tym zabiegiem czytelnika z nią po prostu oswaja. Sztuka wybitna, powala mnie na kolana i nie pozwala łzom przestać płynąć.

Agnieszka Kaluga
Agnieszka Kaluga niegdyś mogła uczyć polskiego, dziś jest psychologiem. Działa aktywnie na rzecz rodziców zmagających się ze stratą dziecka, dokonuje cudów w hospicjum i prowadzi nagrodzonego wielokrotnie bloga. Osobistą tragedię przełożyła na działanie i pomoc innym i mam głęboką nadzieję, że to choć trochę pomogło w walce z bólem. Prywatnie jest szczęśliwą żoną i mamą Bartka.

Ujmuje mnie jej niebywała spostrzegawczość i dostrzeganie absurdów codzienności, o czym pisała choćby tu. Pisze pięknie, bawi się językiem i osiąga niezwykle rezultaty. Bo jak inaczej nazwać fakt, że książkę o tam trudnej tematyce połknęłam błyskawicznie, nie zważając na strumienie łez i niewątpliwie towarzyszący lekturze ból?


To nie jest książka, którą się czyta, odkłada na półkę i przez chwilę wspomina. To jest książka, która wwierca się we wnętrze czytelnika i zostaje w nim już na na zawsze. Bo to jest książka o umieraniu i radzeniu sobie ze śmiercią.

Wyzwania: Polacy nie gęsi...Zielono miGra w kolory.